Lubimy świeżość w muzyce, nowoczesne brzmienia, i inspirujemy się wszystkim, co nas otacza. Rozmowa z ATAN

0
1224

ATAN to działający w Londynie międzynarodowy zespół prog-metalowy, składający się w większości z polskich muzyków. Założony przez gitarzystę Andrzej Czaplewskiego band kilka miesięcy temu wydał obiecującą płyt „Ugly Monster” i powoli wypływa na coraz szersze muzyczne wody. W poniższej rozmowie Andrzej opowiedział mi o powstaniu zespołu, o nawiązaniu kontaktu i nagraniach z byłym klawiszowcem Dreatm Theater, Derickiem Sherinianem oraz o kolejnych planach grupy.

 

 

 

MM: Jak doszło do zawiązania ATAN?

AC: Claudie Moscoso (wokalistkę) poznałem  na jednym z londyńskich portali muzycznych. Przesłuchałem kilka utworów, które miała dostępne na profilu i po skontaktowaniu się z nią, zaczęliśmy współpracę. Skomponowałem parę utworów i zrobiliśmy wspólnie z Claudią wokale. Do tego skomponowałem bębny, nagrałem bas i tak powstały pierwsze utwory na płytę „Ugly Monster”. Z kolei bębniarza Jerry’ego Sadowskiego znalem już od około 10 lat. Poznaliśmy się właściwie zaraz po tym, jak ukończył Akademię Muzyczną w Londynie. Wcześniej spotkaliśmy się wspólnie w zespole z RPA, który nazywał się The Spindle Sect. Zagraliśmy razem kilka tras koncertowych oraz nagraliśmy kilka płyt, więc wiedziałem, że jest to na 100% bębniarz, który idealnie wpasuje się w koncepcję muzyczną ATAN. Marcin Palider (basista) udzielał się jako muzyk sesyjny, także poznaliśmy się już wcześniej. Nagrał bas i dołączył do zespołu. Sam pomysł zespołu zrodził się przed pandemią, natomiast cały materiał praktycznie powstał już w trakcie pandemii i też został nagrany w tym czasie.

MM: Działacie w Londynie, Claudia pochodzi zdaje się z Boliwii. Można by powiedzieć, że to w pełni międzynarodowy zespół

AC: Tak, mieszkamy w Londynie już od kilkunastu lat, więc 75% zespołu to Polacy a wisienką na torcie jest Claudia, która urodziła się i wychowała w Boliwii, ale ma włoskie korzenie i paszport. Z racji tego, że uczęszczała do amerykańskiej szkoły to, właściwie język angielski i hiszpański są jej „ojczystymi” językami.

MM: A skąd wpływy progresywne, djentowe, numetalowe w zespole:?

AC: Jako muzycy mamy dosyć szerokie horyzonty muzyczne i wychodzimy z założenia, że każdy gatunek muzyczny ma w sobie dużo interesujących harmonii, rozwiązań rytmicznych i nie ograniczamy się w żaden sposób. Na płycie można to usłyszeć, ponieważ uwielbiamy zarówno Sade, jak i… Meshuggah. A po drodze cała masa rockowych, metalowych, jazzowych i innych zespołów. Lubimy świeżość w muzyce, nowoczesne brzmienia, i inspirujemy się wszystkim, co nas otacza.

MM: To słychać też w głosie Claudii, która na „Ugly Monster” śpiewa różnymi barwami

AC: Tak, myślę że trudno jest nas zaszufladkować do jednego gatunku, ale chyba najogólniej uprawiamy prog-rock-metal. Claudia, mieszkając w Boliwii, śpiewała przez krótki okres w zespole, który grał covery Dream Theater. Grali z nią naprawdę rewelacyjni jazzowi muzycy. Poza tym występowała na deskach musicali właściwie od najmłodszych lat. Jako ‘małolata’ słuchała Limp Bizkit i nosiła bojówki, a później zafascynowała się innymi gatunkami. Ma rockowy głos, który ma ciekawą barwę  oraz interpretację. Poza tym pisze świetne teksty.

MM: No właśnie – w utworze „Absentee” zagrał Derick Sherinian, były klawiszowiec Dream Theater. Jak do tego doszło?

AC: Mówi się, że kto pyta, ten nie bladzi, ale tak naprawdę to trochę przez przypadek do tego doszło. Mieliśmy już zmiksowaną i gotową do wydania całą płytę, natomiast miałem skomponowanych więcej utworów i „Absentee” był jednym z nich. Jednak z jakiegoś powodu stwierdziliśmy, że nie pójdzie na płytę, więc leżał w szufladzie. Miałem wrażenie, że czegoś w tym utworze brakuje. Jako, że jestem fanem Dream Theater od lat, szczególnie z tego okresu z Derickiem i Kevinem Moorem, więc napisałem do Dericka z pytaniem, czy nie zagrałby gościnnie w naszym utworze. Poprosił o przysłanie utworu i na drugi dzień odesłał mi zaimprowizowane solo, które zresztą zostało w oryginale (to jest ostatnia solówka w utworze). Spytał, czy taki klimat nam pasuje. Potwierdziłem że jesteśmy bardzo zadowoleni i na drugi dzień wieczorem dostałem nagrany cały utwór! Właściwie nie miałem żadnych sugestii – odbyło się to na zasadzie: „zagraj, co czujesz” i pewnie będzie dobrze. No i wyszło rewelacyjnie! Mogę dodać, że Derick poważnie podszedł do tematu, bo dostałem od niego 11 śladów klawiszy, nagranych na 5 różnych instrumentach, które także słychać w utworze:  Hammond C3, Memorymoog, Mellotron i Korg Kronos. Bardzo miło się nam współpracowało i nawet umówiliśmy się na kolejne utwory w przyszłości. Derickowi do tego stopnia spodobał się mój utwór, że nagrał krótką wypowiedz o ATAN i o sesji, która jest dostępna na naszym kanale YouTube. Poza tym nagrał na video solo klawiszowe, które zostało użyte w naszym teledysku, więc mamy Dericka w klipie. Dodam, ze klip robiła osoba, która m.in. produkowała klip dla „Bonnie The Cat” Porcupine Tree.

MM: A nie chciałeś włączyć jego gry także do innych utworów?

AC: Płyta już była zmiksowana, więc nie chcieliśmy już nic ruszać. Poza tym z założenia jesteśmy zespołem czteroosobowym, czyli gitara, bas, bębny oraz wokal i raczej tak zostanie. Chociaż nigdy nie wiadomo… Z racji tego, ze na koncertach używamy backing tracks i muzyka jest grana „do klika”, to partie klawiszowe odtwarzane są z laptopa, a wizualizacje z projektora. Używamy klipów Dericka , które dla nas nagrał.

MM: Płyta wyszła fizycznie nakładem Lynx Music, działającej w Polsce.

AC: Tak, Lynx Music to jest krakowska wytwórnia, która działa od 1999 roku, specjalizująca się w szeroko pojętej muzyce progresywnej. Mieszkamy wprawdzie w Londynie i mieliśmy wcześniej rożnego rodzaju kontrakty muzyczne, natomiast jakoś ciągnie nas do Polski mimo wszystko…. Mają jednak sens słowa Mickiewicza „Litwo Ojczyzno moja…”. Poza tym niestety Anglia nie jest już częścią Unii Europejskiej i strasznie komplikuje to działalność zespołów angielskich w Europie. Każda mała  nawet paczuszka z jedna płytą przechodzi przez Urząd Celny. Do tego dochodzą jakieś opłaty itp. historie, więc mając płytę  wydaną w Polsce, jest ona jednocześnie ogólnodostępna w całej Europie, a także – dzięki kanałom dystrybucyjnym wytworni Lynx Music – w Japonii.

MM: Czy to znaczy, że jest opcja, by cały zespół wrócił do Polski?

AC: Pewnie, ze istnieje taka opcja, a na ile Claudia byłaby w stanie się zaadoptować, to już inna kwestia, ale niczego nie wykluczamy.

MM: A będziecie koncertować w Polsce?

AC: Takie są plany na ten rok. Jesteśmy w trakcie rozmów z kilkoma agencjami muzycznymi. Poza tym nasz manager działa na terenie Polski, więc na pewno dojdzie do skutku jakaś mini-trasa koncertowa.

MM: Płyta wyszła parę miesięcy temu. Myślicie już o kolejnej?

AC: Tak, ja cały czas komponuję i nagrywam w swoim domowym studio i utwory ‘wychodzą’ ode mnie z pełnym aranżem i tzw. pre-produkcją. W swoim Pro Toolsie mam obecnie utwór pod nazwą „ATAN 64” i są to rożne pomysły bardziej lub mniej skończone. Ale mamy już ‘gotowe’ 22 utwory, a Claudia jest w trakcie pisania tekstów do tego. Mogę też zdradzić rąbka tajemnicy, że w lutym ukaże się nasz 17-minutowy utwór instrumentalny pod tytułem „Abnormal Load”, który miał już swoja premierę radiową w Radiu Rock Serwis w listopadzie. Utwór ukaże się w formie cyfrowej, a być może wypuścimy także jakąś limitowaną edycje płyt CD.

Rozmawiał: Maciej Majewski 

 

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Prosimy wpisz swój komentarz!
Prosimy podaj swoje imię tutaj.