Caravaggio – utalentowany awanturnik

0
2869

Niewielu było w historii malarstwa artystów o tak skomplikowanym wnętrzu, a jednocześnie posiadających tak genialny talent stojący w całkowitej sprzeczności ze skandalizującym życiem. Michelangelo Merisi zwany Caravaggio przełamał konwenanse.

 

Przyszedł na świat w 1573 roku w małym lombardzkim miasteczku Caravaggio w prowincji Bergamo, leżącym na pograniczu księstwa Mediolanu i Republiki Weneckiej. Burzliwe polityczne dzieje księstw i republik włoskich toczących w tamtych czasach między sobą nieustanne walki o wpływy i bogactwa sprawiły, że miejsce urodzenia artysty już wówczas było nazywane krainą granic, złodziei i morderców.

Nie mamy zbyt wielu informacji o artyście. Sam nie pozostawił po sobie żadnych notatek i zdać się musimy na kroniki policyjne i opinie konkurencji, która, kierując się zawiścią, rozpuszczała wiele nieprawdziwych i złośliwych plotek na jego temat. Wiemy, że już w wieku 18 lat osiągnął warsztatowe mistrzostwo, pobierając wcześniej nauki w mediolańskiej pracowni Simone Peterzano, ucznia Tycjana. Jednak jego sława rozpoczęła się po przyjeździe do Rzymu. Zjawił się w nim ok. 1592 roku wraz z grupą ambitnych i młodych artystów na wezwanie papieża Sykstusa V, który na fali reform trydenckich postanowił przekształcić Stolicę Piotrową w najpiękniejsze miasto chrześcijańskiego świata. Działali tam już od dłuższego czasu manieryści niezbyt wysokich lotów, lecz nikt nie przypuszczał, że nowo przybyli Italczycy z Północy stworzą zupełnie nowy kierunek w sztuce, a najwybitniejszym z nich okaże się Michelangelo Merisi.

Za sprawą „żelaznego papieża” Rzym stał się tętniącym życiem miastem, do którego napływali artyści niemal z całego kontynentu. Powstawały w nim nowe ulice, pałace i kościoły. Okazał się także doskonałym miejscem dla niespokojnego ducha Caravaggia. Jak pisze Giovanni Bellori – autor życiorysów współczesnych mu malarzy – po przyjeździe do Rzymu początkowo Caravaggio „żył bez mieszkania i środków”, obracając się w towarzystwie bezrobotnych artystów, różnej maści awanturników i innych typów spod ciemnej gwiazdy. Był także stałym gościem rzymskich lupanarów i podmiejskich winnic. Bywali tam również inni artyści i bogaci miłośnicy sztuki, co zaowocowało nawiązaniem korzystnych znajomości. Zaprowadziły go one do pracowni Cavaliere d’Arpino, najmodniejszego malarza w Rzymie. Dzięki temu Caravaggio znalazł się w środowisku najbardziej wziętych artystów, których klientelę stanowiła śmietanka rzymskich intelektualistów, zamożna arystokracja oraz zagraniczni marszandzi. Ten czas w twórczości artysty związany był głównie z tematyką świecką. Powstał wtedy m.in. „Kosz z owocami” – jedna z pierwszych martwych natur namalowana metodą trompe l’oeil, dająca wrażenie trójwymiarowości, oraz „Chłopiec ugryziony przez jaszczurkę” – pierwszy obraz pokazujący w tak wyrazisty sposób emocje malujące się na twarzy sportretowanego młodzieńca.

Jednakże artyście nie była pisana kariera w modnym atelier. Cavaliere d’Arpino znalazł się w więzieniu z powodu nielegalnego posiadania broni i Caravaggio znowu wylądował na ulicy, ciesząc się odzyskaną wolnością. Wraz z podobnymi sobie kompanami wchodził w zatargi z mieszkańcami miasta, wdawał w bójki, pił do utraty przytomności, otaczał kobietami lekkich obyczajów lub znikał bez śladu. Jednak szczęście go nie opuszczało. Polecony przez znajomego marszanda kardynałowi del Monte zyskał w tym drugim możnego i wpływowego mecenasa.

Caravaggio, niechętny malowaniu obrazów o tematyce religijnej, tym razem uległ namowom i namalował dla niego „Ekstazę św. Franciszka”, w której po raz pierwszy intensywnie operuje światłocieniem, pogrążając znaczne części malunku w mroku. I właśnie to stanie się cechą charakterystyczną i najbardziej imponującą techniką w jego malarstwie: wprowadzenie chiaroscuro – kontrastu światła i cienia. Obraz ten, potraktowany całkowicie nowatorsko, rozpoczął serię podobnych kompozycji malarskich.

„Ekstaza św. Franciszka” przedstawia mistyczne doświadczenie w sposób dotąd nieznany. Omdlałego Franciszka, otrzymującego stygmaty, podtrzymuje zmysłowy młodzieniec i tylko skrzydło tonące w mroku oznajmia nam, że to boski posłaniec z nieba, a nie zwykły śmiertelnik. Historycy sztuki traktują obraz jako zapowiedź baroku w sztuce, gdyż jako pierwszy zapoczątkował ten rodzaj przedstawień, co później stanie się jednym ze znaków rozpoznawczych epoki. Do najbardziej znanych dzieł o tej tematyce, balansującym na pograniczu erotyki i mistycznego przeżycia, należy rzeźba Berniniego „Ekstaza św. Teresy”.

„Ekstaza św. Franciszka” zachwyciła kardynała, który rozpoznając, że ma do czynienia z wielkim talentem, zaproponował malarzowi zamieszkanie w swojej posiadłości, utrzymanie i całkowitą swobodę w tworzeniu. Od tego momentu Caravaggio stał się kontrowersyjnym i sławnym artystą, znienawidzonym przez konkurentów i uwielbianym przez koneserów sztuki, którzy w równym stopniu byli zafascynowani i zgorszeni jego skandalizującą twórczością (dość powiedzieć, że tylko „Złożenie do grobu”, jedyny obraz spośród wszystkich innych o tematyce sakralnej, spotkał się z natychmiastowym, bezkrytycznym przyjęciem). W sztuce wciąż popularny był uładzony i grzeczny styl Rafaela oraz udziwniony manieryzm. W malarstwie, które nie przekraczało bezpiecznej i neutralnej tematyki spod znaku „Ukrzyżowania” czy „Madonny z Dzieciątkiem”, Caravaggio złamał wszystkie konwenanse, wybierając sceny gwałtowne i pełne napięcia, malując je w intensywnym kontraście mroku i światła, co podkreślało całą dramaturgię zdarzenia.

Drugim znakiem rozpoznawczym jego malarstwa jest naturalizm. Artysta zupełnie odarł z uduchowionej i beznamiętnej atmosfery swoje dzieła, nadając postaciom rys psychologiczny i umieszczając biblijne sceny w realiach wyjętych prosto ze współczesnego mu życia. Z tego powodu niejednokrotnie musiał zamówione obrazy malować od nowa, gdyż pierwotne wersje zostawały odrzucane. W „Madonnie Różańcowej” na pierwszym planie widać brudne stopy klęczącego człowieka, a „Świętego Mateusza z Aniołem” namalował raz jeszcze, gdyż pierwszy obraz okazał się dla zleceniodawców zbyt prostacki i wulgarny. Nie mniejsze kontrowersje wzbudzali pozujący do obrazów ludzie, których brał prosto z rzymskiej ulicy. I tak do kilku obrazów, m.in. do „Świętej Katarzyny Aleksandryjskiej”, pozowała Filide Melandroni, najsłynniejsza kurtyzana stojąca na szczycie tej profesji, a jednemu z oprawcy w „Cierniem ukoronowaniu” użyczył swej postaci jego towarzysz od pijatyk. Jednakże nie można Caravaggia posądzać o celowe szokowanie czy obrazoburstwo. Dorastał w kręgu malarstwa lombardzkiego, silnie związanego z realizmem, a najlepiej czuł się w otoczeniu prostych ludzi, sam przecież pochodził z gminu. Ta rzeczywistość była mu najbliższa i tak właśnie przedstawiał biblijne wydarzenia.

Pierwsze lata XVI wieku to czas, w którym malarski styl artysty nabiera dojrzałych kształtów. Obrazy stają się coraz ciemniejsze, gdyż unikał światła dziennego, a swoich modeli sadzał w zamkniętych pomieszczeniach z lampą umieszczoną wysoko na suficie, by operując niemal wyłącznie ciemnymi barwami, uzyskać wystarczająco mocny kontrast światła i cienia. Jednym z tematów, do którego powracał w swych obrazach jest motyw ściętej głowy, w większości były to jego autoportrety. Nigdy się nie dowiemy, co mrocznego tkwiło w duszy tego wielkiego artysty. Możemy jedynie kierować się słowami Junga, który twierdził, iż „ścięcie głowy jest istotne jako oddzielenie rozumu od wielkiego bólu i zgryzoty, które natura zadaje duszy”. Kto wie, może Caravaggio w ten sposób odkrywał nieświadomie swoje cierpienie?

Przedsięwzięciem, które ugruntowało jego sławę i przyniosło kolejne, wielkie zamówienia, było zlecenie na namalowanie kilku monumentalnych obrazów w kaplicy kościoła San Luigi dei Francesi w Rzymie. Najbardziej znanym jest „Powołanie św. Mateusza”. Mimo iż scena przypomina bardziej nalot policji na szemraną spelunę niż wewnętrzną przemianę przyszłego apostoła, dzieło to tchnie powagą i przy uważnej analizie, patrzący mimo woli czuje, że uczestniczy w metafizycznym doświadczeniu. Od tego momentu Wieczne Miasto uświadomiło sobie, że ma do czynienia z malarzem, który, mimo że „postanowił opisać święte historyczne wydarzenia, jak gdyby były odtwarzane w getcie przez rzeźników i prostackie baby”, jest po prostu genialnym artystą.

Wydawało się, że ten nagły zwrot w życiu zmieni młodego Caravaggia i doceni on szansę, jaką dał mu los. Nic bardziej mylnego. Tej duszy nie dało się ujarzmić w żaden sposób. Równolegle z serią wielkich malowideł, jakie wychodziły spod jego ręki, artysta powrócił do awanturniczego życia. Lata 1598-1605 to czas, kiedy malarz staje przed obliczem sędziego co najmniej jedenaście razy z powodu bójek z policją, zakłócania porządku publicznego, bezprawnego noszenia broni, obelg i napadów, i tylko protekcja jego możnych i wpływowych mecenasów powodowała, że oskarżenia nie kończyły się długim pobytem w więzieniu. Notatka policyjna z 31 maja 1606 roku informuje nas o zdarzeniu, które na zawsze zrujnowało życie malarza i o mały włos nie skończyło jego śmiercią.

W niedzielny wieczór w pojedynku czy też bójce, śmiertelnie ranił swojego przeciwnika, a sam poważnie ranny w głowę, przez jakiś czas ukrywał się w Rzymie, po czym uciekł do Neapolu przed ciążącym na nim wyrokiem śmierci. Tak rozpoczęła się tułaczka artysty.

„Neapolitańczyk posiada najbardziej krewki umysł i jest najbardziej tajemniczym drwiącym mordercą” – pisał o mieszkańcach miasta żyjący w tamtym czasie angielski prozaik i satyryk Thomas Nashe, a więc i tam Caravaggio nie był bezpieczny, gdyż w świetle prawa każdy wysłannik policji mógł go zabić jako mordercę i zgłosić się po nagrodę. Mimo to nie przestawał malować i stworzył kilka znakomitych obrazów, odciskając piętno na sztuce Neapolu, która dzięki temu ostatecznie wyzwoliła się z tradycji wciąż tkwiącej w XVI wieku.

W lipcu 1607 roku artysta wyjechał na Maltę, gdzie został przyjęty do Zakonu Rycerzy Maltańskich jako rycerz łaski, tj. nie należący do dobrze urodzonych, ale posiadający wybitny talent. Uważał to za największe osiągnięcie swego życia. Z tego też okresu pochodzi „Ścięcie św. Jana Chrzciciela”, jedyny obraz sygnowany podpisem artysty w formie krwi ściekającej z szyi świętego. Niestety, pobyt Caravaggia wśród rycerzy trwał krótko i zakończył się jego hańbą, uwięzieniem i ucieczką. Powód uwięzienia nie jest dokładnie znany, a wersji o niechlubnej przeszłości malarza, która dotarła do rycerzy, nie można brać pod uwagę, gdyż wielki mistrz zakonu wiedział o niej doskonale.

Najbardziej prawdopodobnym wydaje się konflikt z jednym z braci zakonnych, o czym donosi jeden z nich: „Michelangelo (…) pozwolił sobie, by zaślepił go obłęd uważania siebie za szlachetnie urodzonego. Charakter rycerza nie przejawiał się w dumie, ale (…) stał się tak nieroztropnym, że pewnego dnia podjął rywalizację z innymi rycerzami, a nawet walkę z rycerzem sprawiedliwości”.

Dla elitarnego zakonu rycerzy maltańskich nieskazitelne arystokratyczne pochodzenie oznaczało świadomość wielowiekowego dziedzictwa przodków, jakie spoczywało na ich ramionach i było tak samo ważne, jak niesplamiony niczym honor. Naruszenie tego obszaru przez „ludzi znikąd” kończyło się dla tych ostatnich katastrofą. Artysta został wtrącony do więzienia, ale udało mu się zbiec, najpierw do Syrakuz, a następnie do Mesyny. W historii miasta spisanej przez Francesco Sussina odnajdujemy wzmiankę o malarzu, w której charakteryzuje go jako „szalonego i całkiem zwariowanego” oraz że „zawsze chodził uzbrojony, więc wyglądał bardziej jak zabójca niż malarz”.

Mimo że Caravaggio wciąż dostaje zamówienia na obrazy, a do jednej z najlepszych prac należy „Adoracja pasterzy” wykonana do kościoła Santa Maria degli Angeli. Jednak i w Mesynie nie spędził zbyt wiele czasu, gdyż pobyt został przerwany bójką z pewnym nauczycielem, który oskarżył malarza o niestosowne zachowanie w stosunku do dzieci. Ta insynuacja tak go oburzyła, „… że aby upewnić się, iż nie stracił dobrego imienia, a będąc kompletnie szalonym, zranił mężczyznę w głowę”. I znów musiał uciekać.

Kolejnym miastem, w którym znalazł schronienie, było Palermo rywalizujące z Mesyną. Zdołał tam namalować tylko „Pokłon pasterzy” dla kościoła oratorian, gdyż na wieść o poszukiwaniu go przez mściwego rycerza uciekł do Neapolu. Być może gdyby nie prowadził hulaszczego życia i nie był stałym bywalcem licznych tawern, ucieczka przed wendetą byłaby możliwa. Jednakże w październiku 1610 roku podczas wizyty w Osterii del Ciriglio został zaatakowany i raniony tak mocno w twarz, że nie można było rozpoznać rysów. I tym razem udało mu się przeżyć i znaleźć schronienie w pałacu swojej protektorki Constanzy Sforza-Colonna, gdzie niemal rok spędził, dochodząc do zdrowia.

Ostatnie obrazy malarza charakteryzuje niemal obsesyjna ponurość. Pracując w ukryciu, nie korzystał z modeli, ale zdołał namalować „Dawida z głową Goliata”, „Męczeństwo św. Urszuli” i ostatni obraz ołtarzowy „Zwiastowanie”, chyba najsmutniejsze z jego dzieł. W tym samym roku pojawiły się wieści o próbach ułaskawienia artysty podejmowane przez wpływowych przyjaciół oraz pogłoski o planowanym zamachu na jego życie. Caravaggio zdecydował się więc powrócić do Rzymu. W lipcu 1610 roku zabrał kilka obrazów i wsiadł na niewielki statek, po drodze napotykając na sztorm, który wyrzucił go na brzeg niewielkiej osady rybackiej w Palo. Tam został pojmany i osadzony w areszcie, który po kilku dniach opuszcza dzięki kaucji wpłaconej przez biskupa Deodata Gentili. Artysta, chcąc dotrzeć do Rzymu, udał się lądem do Porto Ercole leżącego u ujścia Tybru, gdzie zmarł 18 lipca 1610 roku.

Śmierć artysty obrosła legendą. Dopatrywano się krwawej zemsty maltańskiego rycerza, wyczerpania z niewyleczonych ran, udaru słonecznego i febry spowodowanych 100-kilometrową, być może pieszą wędrówką. Odkrycie w 1995 roku dokumentów z archidiecezji Porto Ercole rzuca nowe światło na ostatnie dni malarza: najprawdopodobniej przyczyną śmierci był dur brzuszny.

Pośmiertna sława artysty rosła i wielu malarzy próbowało naśladować jego styl, który historycy sztuki nazwali „caravaggionizmem”. Silnym wpływom ulegli artyści z Płw. Iberyjskiego: José de Ribera i Francesco de Zurbarán oraz najwybitniejszy malarz hiszpański tamtego okresu Diego de Velázquez. We Francji Georges de La Tour tworzył dzieła o intensywnym światłocieniu i niemal geometrycznych formach. Wpływy Caravaggia widać także w obrazach najznamienitszego malarza holenderskiego Rembrandta van Rijn, szczególnie w późniejszych jego pracach. Do grona kontynuatorów należy także pierwsza znana malarka Artemizja Gentileschi, a są to tylko najsławniejsze nazwiska spośród całej rzeszy mniej lub bardziej znanych. Popularność artysty zgasła już w połowie XVII wieku i na nowo zajaśniała pod koniec XIX stulecia, trwając do dziś. Obecnie do artystów znajdujących się pod silnym wpływem twórczości Caravaggia należy włoski malarz Roberto Ferri.

Magdalena Leszner-Skrzecz

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Prosimy wpisz swój komentarz!
Prosimy podaj swoje imię tutaj.