Dawid Ozdoba: Łobuz z duszą romantyka

0
1565

Czy wiecie, co się dzieje na wieczorach panieńskich? Jak wygląda życie chłopaka, który zarabia jako chippendales? O jasnych i ciemnych stronach występów przed kobietami opowiada Dawid Ozdoba, bohater książki „Wieczór Panieński. Cała prawda”.

 

Książka „Wieczór Panieński. Cała prawda. Dawid Ozdoba, czyli kobiety, taniec seks i…” to zbiór wspomnień z całego Twojego życia. Zarówno prywatnego, jak i zawodowego. Dlaczego zdecydowałeś się na jej napisanie?

Dawid Ozdoba: Książkę napisała moja przyjaciółka Anna Bogusławska i to ona sprawiła, że zgodziłem się na jej wydanie. Przez wiele lat pracy jako polski chippendale widziałem wiele… Czasami wydaje mi się, że zbyt wiele. Postanowiłem spisywać co jakiś czas to, co widziałem i czego doświadczyłem. Pewnego dnia podzieliłem się tym z moją przyjaciółką, a ona była w tak wielkim szoku, że postanowiła, że na tej podstawie napisze pierwszą na świecie książkę tego typu. I udało się. Gdy przeczytałem to, co powstało na bazie moich notatek, zgodziłem się na wydanie książki i pokazanie tego świata z innej perspektywy. Ale ostrzegam, że ta lektura nie należy do łatwych. Samą książkę czyta się lekko, jednak daje ona do myślenia, a wnioski z niej wypływające, wiem to od czytelników, mogą być trudne do przyjęcia. Pokazałem całego siebie – nie chcę niczego ukrywać. Jestem z „innej bajki” i właśnie o tym można przeczytać…

Jesteś jedynakiem. Po rozwodzie rodziców wychowywała Cię mama. Czy brak ojca wpłynął mocno na psychikę i rozwój młodego chłopaka z Drawska?

– Kiedyś myślałem, że nie wpłynął. Teraz widzę, że jednak jest inaczej. Dawid walczył z Goliatem i moje życie długo było walką „z wiatrakami”. Walczyłem cały czas z ludźmi wokół – chciałem uśmiechem i pozytywnym nastawieniem pokazać im, jakie życie jest piękne i że to nie jest wyścig szczurów. Może przez to, że wychowywali mnie mama i mój dziadek, jestem bardzo uczuciowy i cieszę każdym dniem, a to, że nie miałem ojca, chyba spowodowało, że obok dobrego serca jestem też niezłym łobuzem. Jestem jedynakiem, ale mam cudowną przyrodnią siostrę Marusię. Życie spowodowało, że odkąd umarł ociec, nie widziałem się z nią, ale myślę, że więzy krwi są silniejsze i niebawem to się zmieni. Wracając do pytania, ojca mi nie brakowało, bo mój dziadek mi go zastępował, ale teraz widzę, że jego brak spowodował chyba, że chciałem zawsze być inny i osiągnąć sukces, by udowodnić coś sobie i innym.

Czy pomimo rozwodu rodziców możesz o sobie powiedzieć, że byłeś szczęśliwym dzieckiem?

– Byłem bardzo szczęśliwym dzieckiem. Mój kochany dziadek przekazał mi cudowne wartości, nauczył mnie cieszyć się każdym dniem i tym, co mamy. Dzięki niemu jestem tym, kim jestem – człowiekiem o dobrym sercu i patrzącym na świat przez „różowe okulary”. Moja mama i babcia zrozumiały te wartości, dopiero gdy mój kochany dziadek odszedł. Jako dziecko byłem już bardzo kreatywny i potrafiłem szybko zrobić coś z niczego i łatwo zarobić pieniądze. W książce to fajnie jest opisane.

Wnioskuję więc, że dziadek w Twoim życiu odegrał niezwykle ważną rolę…

– Dziadek był chodzącym dobrem i pokazał mi piękno tego świata. Gdy byłem dzieckiem, opowiadał mi bajki, w których dobro zawsze wygrywało, a przyjaźń i honor były najważniejsze. Bajki o Indianach uświadomiły mi, że świat jest cudowny, że można cieszyć się z drobnych spraw takich jak słońce, deszcz czy wiatr, który czujemy na policzkach, idąc brzegiem morza.

Studiowałeś w Szczecinie. Przyznajesz otwarcie, że poznałeś jego ciemną stronę. Miałeś kontakty z mafią, gangami. Jak udało Ci się przeżyć w tym niebezpiecznym mieście „dziwnych” układów?

– Widzieliście film „Młode Wilki”? Żyłem jak oni, a mój silny charakter sprawił, że dałem sobie rade. Tam też nauczyłem się zasad i pewności siebie. Dzięki temu, że od dziecka ćwiczyłem sztuki walki, potrafiłem często obić komuś pysk, gdy się sprzeciwił lub złamał moje zasady. To miasto dużo mnie nauczyło i pokazało, że w ekipie jest łatwiej żyć. Dlatego grupę nazwałem BadBoys.

Kiedy postanowiłeś założyć BadBoysów?

– O założeniu grupy marzyłem już jako dzieciak – chciałem mieć swoją mocną ekipę tancerzy, ale założyłem ją dopiero po wygranej w reality show „Amazonki”. Miałem kasę z wygranej i zainwestowałem jej część z stworzenie najlepszej grupy polskich chippendalesów. Udało się, jesteśmy najlepsi na rynku. Inni naśladują nasze pomysły od lat, a to znaczy, że idziemy w dobrym kierunku. Książka „Wieczór Panieński. Cała prawda” zdradza wiele sekretów z naszego życia i czekam tylko, kiedy powstanie film na jej podstawie, bo nasze przygody są lepsze od przygód, jakie mieli bohaterowie filmu „Magic Mike”.

Jakimi cechami powinien wyróżniać się chłopak pragnący występować w Twoim zespole? Czy trzeba mieć jakieś szczególne predyspozycje?

– W grupie potrzebuję łobuzów, ale nie cwaniaków, którzy myślą, że jak trochę potrenują, ładnie się uśmiechną, to będą mogli tańczyć w mojej ekipie. W mojej ekipie trzeba mieć to „coś” i kochać kobiety. Nie trawię pozerów i szukam zawsze tych wyjątkowych – innych tancerzy. Wiadomo, musi fajnie wyglądać, ale też musi mieć poukładane w głowie, musi świetnie tańczyć, ćwiczyć sztuki walki i… Więcej nie zdradzę.

Świat, w którym się obracasz przepełniony jest obłudą, łatwymi pieniędzmi, fałszywymi przyjaciółmi. Co więc najbardziej pociąga Cię w twojej pracy?

– Kobiety i ich oczy, gdy patrzą na mnie w „ten” sposób, gdy tańczę dla nich. Staram się unikać złej strony tego biznesu i patrzeć tylko na jej lepsze strony. Dlatego też powstała moja książka, która jest jak spowiedź…

Zawód tancerza dla wielu wydaje się być czystą przyjemnością… Piękne kobiety, zabawa, podróże, alkohol… Ma też jednak ciemne strony. Jakie?

– To ciężka praca. Prosty przykład: 20 kobiet na wieczorze panieńskim i każda ma inne wymagania, pomysły i jest pod wpływem alkoholu. Ciężko jest zrozumieć kobietę, a 20 naraz?! Tak poważnie to lata treningów, dbania o siebie i przez cały ten czas jako liderzy na rynku musimy zaskakiwać pomysłami i być na międzynarodowym topie. Więcej o ciemnych stronach naszego zawodu jest właśnie w książce…

Pracując w takim, a nie innym zawodzie ciężko chyba o prawdziwe przyjaźnie i związki…

– W książce jest to bardzo dokładnie opisane. Dziadek nauczył mnie, że przyjaźń jest najważniejsza, jednak zbyt często trafiałem w życiu na pseudoprzyjaciół, którym w głowie poprzewracały pieniądze. Nie ma więc o czym opowiadać. A miłość… Nadal w nią wierzę i czekam na tę moją jedyną połówkę, która gdzieś tam jest i za nią tęsknię. Chyba wszyscy żyjemy dla miłości, przyjaźni i marzeń, tylko niektórzy o tym chyba zapomnieli?

Jak Twoje byłe partnerki reagowały na Twoją pracę?

– Zdrada niszczy większość związków na świecie. Plotki też swoje robią. Dochodzi do tego zbyt bujna wyobraźnia… Dlatego jestem sam. Nawet jeśli któraś z moich byłych kobiet twierdziła, że moja praca jej nie przeszkadza, to plotki i tak robiły swoje… Ktoś kiedyś powiedział, że 50% ludzi będących w związkach zdradza – jeśli nie ty, to będzie to ta druga osoba. Smutne, ale w dużej mierze prawdziwe. Wiem jedno: gdy znajdę swoją drugą połowę, będę jej już na zawsze. Książka pokazuje, jakim jestem łobuzem i nie mam nic do ukrycia. Jeśli mnie pokocha takim, jakim jestem i jakim byłem, to będę tylko jej w 100%.

Nie boisz się tego, że zostaniesz sam?

– Lepiej być samemu niż z byle kim. Wolę poczekać na tę jedyną, wyjątkową z moich snów. Gdy byłem dzieckiem, przyśniła mi się dziewczyna, gdy odwracała się w moją stronę, obudziłem się. Wszystkie moje dotychczasowe dziewczyny mi ją przypominały, ale nią nie były. Nadal więc czekam. Gdy ją zobaczę, to poznam. Jestem romantykiem i łobuzem w jednym.

Mówisz, że kobiety kochają łobuzów. Skąd ta pewność?

– Bo tak jest. Kochają facetów, którzy potrafią popłakać z nimi na romantycznym filmie, a potem, gdy na ulicy ktoś będzie chciał ich okraść, sprawią łomot napastnikom. Łobuzów, którzy potrafią kochać się z nimi przy świecach, ale też dać klapsa i przywiązać do łóżka. Łobuzów, którzy są wszechstronni i dają jej cudowny orgazm fizyczny i umysłowy. Ale, jak opisałem to w książce, kobiety często uciekają od łobuzów, bo wolą na ślubnym kobiercu stanąć z dobrym chłopakiem, który pomoże w wychowaniu dzieci i zrobi dla nich wszystko. Ale w sercu pozostanie ten łobuz… Wiem to z własnego doświadczenia i z historii usłyszanych na wieczorach panieńskich.

W Twojej książce opowiadasz przeróżne zabawne, ale nie tylko, historie związane z wieczorami panieńskimi. Mówisz o tym, że podczas ostatniej „nocy wolności” panny młode potrafią się nieźle zabawić. Ponad połowa zdradza swoich przyszłych mężów. Jak myślisz, dlaczego?

– To nie jest pytanie do mnie. Zapytaj ich, niech opiszą swoje historie. Powstaje już druga część książki i chętnie dołączę niektóre z tych historii. Ale wydaje mi się, że człowiek ogólnie nie potrafi być długo w związku z jednym człowiekiem. Szczególnie w tych czasach…

Jak bardzo nieobliczane i nieprzewidywalne potrafią być Wasze klientki?

– Nie ma granic. My tylko potrafimy je delikatnie przyhamować. I znów odnoszę do książki, tam wszystko jest opisane. Od wielu lat nikt tego nie chciał zdradzić, ja pierwszy złamałem ten niepisany zakaz tancerzy erotycznych.

Jakie Twoim zdaniem są dzisiejsze kobiety?

– Nie wystarczyłoby kartek, by to opisać, i dni, żeby to wyjaśnić… Każda kobieta inna, każda na swój sposób wyjątkowa. Kocham kobiety, ale prędzej wygram szóstkę w totka, niż je zrozumiem.

Gdybyś mógł udzielić trzech rad naszym Czytelnikom na temat kobiet, brzmiałyby one…

– Bądź łobuzem, to znaczy nie dawaj im od razu wszystkiego, czego chcą, rób to z zaskoczenia… W seksie bądź kreatywny i nie szukaj wymówek. Róbcie to wszędzie, a łóżko przeznaczcie do snu. Nie bój się okazywać uczuć, bo życie jest zbyt krótkie, aby się ograniczać… Zapraszam też facetów na moje szkolenia z uwodzenia tańcem.

 

Rozmawiała: Ilona Adamska

fot. Paweł Spychalski

Więcej o Dawidzie na www.dawidozdoba.pl 

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Prosimy wpisz swój komentarz!
Prosimy podaj swoje imię tutaj.