Przystanek – metamorfoza

0
871
Fot: Piotr Piątek / www.piotrpiatek.com

Nadszedł dzień, w którym Pan Jonasz stanąłby przed lustrem w przedpokoju i powiedział przystanek metamorfoza – gdyby je tylko miał. Wielu z nas ma w mieszkaniu kompletnie nie praktyczne rozwiązania, jak się okazuje potrafimy się zaadoptować do niefunkcjonalnych warunków mieszkaniowych bo dzisiejsze tempo życia narzuca inne priorytety. Jednak, myślimy o tym ciągle, że potrzeba nam zmiany a kiedy skupiamy się na tym co jest do zrobienia nie dajemy sobie przestrzeni na relaks.

 

Po kilku latach tolerowania Pan Jonasz miał dość lampy w holu, która witała go gdy wchodził do mieszkania dźwięcznie rozkołysana przez otwierające się drzwi wejściowe, dziur przy ścianach z ambicjami sięgającymi listew podłogowych i braku innych wykończeń, wydobywania swoich rzeczy z regału przystawionego narożnikiem, „bezdomnych” berbeci tulących się do różnych kątów w mieszkaniu, kolejnej roztańczonej lampy w salonie, męczącego oświetlenia i wystroju po przedniej właścicielce.  Z imitacją kominka – mimo ciągłego kontaktu wzrokowego sprzyjającego więziom – nie zaiskrzyło, a dialog ze znienawidzonymi firanami  melodyjnie wybrzmiewał tylko „i co ja robię tu? co ty tutaj robisz?”.  Marzenia o własnym gabinecie przeznaczonym do pracy i betonie dekoracyjnym w mieszkaniu snuły się pod peleryną niewidką. Pan Jonasz położył kres życiu jak w wynajmowanym lokalu. Do współpracy zaprosił Lidię Sarad architektkę wnętrz.

Strefa pracy. W pomieszczeniu znalazło się duże biurko dostosowane do swobodnej pracy przy dużej ilości urządzeń tj. drukarka, dodatkowy komputer oraz materiałów biurowych. Regały pozwalają przechowywać książki i segregatory z dokumentami. W pokoju umieszczono także sofę dla nocujących gości, rowerek do ćwiczeń i przedmioty związane z pasją właściciela (np. koszulki piłkarskie).

 

Sypialnia. Tu znalazł swoje miejsce wymarzony przez Pana Jonasza beton dekoracyjny. Uzyskano znakomity efekt „estetycznej zależności” między ciężkością cechującą płyty betonowe  a surową formą zaprojektowanej instalacji świetlnej. Spójność tą w intrygujący sposób przełamuje niewielka doza  sprzeczności – lekkość i swobodne zajmowanie przestrzeni przez designerskie, nagie żarówki na kablach i statyczność płyt betonowych. Według projektu Lidii Sarad wykonano niskie, w kolorze czarnym , minimalistyczne łóżko z nierozdzielnymi, bocznymi półkami. W pomieszczeniu pozostawiono czarną również minimalistyczną szafę. Dodano duże lustro za drzwiami i  grafiki tekstowe na ścianę. Założeniem aranżacyjnym było stworzenie sypialni o charakterze loftowym.

 

Salon. Ciekawym rozwiązaniem w tej przestrzeni było zaprojektowanie ciemnoszarej cegły, nawiązującej do czerwonej cegły ściennej, którą zachowano w kuchni i łazience. W pomieszczeniu pozostawiono narożnik oraz stół. Zaprojektowano oświetlenie (np. osobne nad stołem). Wg projektu Lidii Sarad wykonano również nową, czarną szafkę RTV i stolik kawowy. Z pomieszczenia usunięto imitację kominka oraz komodę stojącą obok niej.  Dwa z trzech regałów znajdujących się za narożnikiem przeniesiono do pokoju biurowego gdzie doskonale się wkomponowały (ostatni regał sprzedano). Zakupiono nowe krzesła i lampy.

 

Wnętrze stało się praktyczne, przestrzenne i spójne. Nowoczesne i niekonwencjonalne. Przy stosowanych rozwiązaniach aranżacyjnych maksymalnie wykorzystano to co znajdowało się w nim przed metamorfozą. Odmalowano ściany, odnowiono podłogi i zamontowano listwy podłogowe. Zaprojektowano nowy rozkład oświetlenia, który można dostosować do pracy i relaksu. Odpowiednia modulacja tworzy klimatyczną grę świateł. W mieszkaniu zamiast lampy tańczy właściciel a pelerynę niewidkę skonfiskowała architektka wnętrz.

Lidia Sarad

www.saradstudio.pl

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Prosimy wpisz swój komentarz!
Prosimy podaj swoje imię tutaj.