Romuald M. Hłobaż: Czekam na kolejną podwodną przygodę

0
1224

– Największą satysfakcję dają kolejne osoby, które przejdą kurs podstawowy i z błyskiem w oku pytają po nurkowaniu: widziałeś tę rybę? widziałeś ten koral? W instruktorskiej robocie jest coś pociągającego i nie jest to poczucie władzy, jak sądzą niektórzy. To raczej świadomość wpływania na przyszłość innych. – mówi Romuald M. Hłobaż, pasjonat nurkowania, autor książki „Dotknąć głębi”.

 

 

 

Historia nurkowania to 5000 lat  borykania się przez ludzi z ciekawością, wojnami, przygodą związana z podwodnym światem. Twoja historia jest krótsza?

– W lipcu 1973 roku ukończyłem swój pierwszy kurs nurkowy. Inne czasy i inny sprzęt. Inne techniki i zasady nurkowań. Moje pasja edukacyjna ukształtowała się przed laty, gdy przez wiele lat działałem, prowadząc drużynę harcerską. Jednym z elementów wszelakich form  szkoleniowych w naszej drużynie już wtedy było nurkowanie. Na początek podnosiłem swoje umiejętności nurkowe, zdobywając kolejne stopnie. Stopień podstawowy, tzw. jedną gwiazdkę, zdobyłem w Akademickim Klubie Podwodnym Pirania. „Załapałem się” tam jeszcze w szkole średniej w wieku 17 lat. Później przyszedł czas na szkolenie innych. Do instruktorskiego stopnia harcmistrza „dołożyłem” w 1993 roku stopień Instruktora Płetwonurkowania CMAS. Z biegiem czasu zdobyłem stopnie instruktorskie w innych federacjach nurkowych. Poprzez stopień Instruktora Trenera doszedłem obecnie do uprawnień Dyrektora Kursów Instruktorskich (CD). Miałem przyjemność być wyróżniony za osiągnięcia dydaktyczno/ wychowawcze państwowym odznaczeniem – Medal Komisji Edukacji Narodowej”. Niezależnie od nauczania innych doskonaliłem też swoje umiejętności w różnych innych aspektach nurkowania np. w roku 1996 wkroczyłem na ścieżkę nurkowań głębokich tzn. wykraczających poza 40 m głębokości. Odbyłem w swojej karierze ponad 6000 nurkowań na akwenach całego świata, uczestniczyłem jako konsultant i nurek zabezpieczający w rekordzie głębokości Polski i innych ciekawych projektach nurkowych. Mając świadomość ryzyka i respekt niezagłuszony rutyną, głębokość 100 m przekraczałem kilkadziesiąt razy.

Z tych wielu przedsięwzięć nurkowych, które utkwiły Panu szczególnie w pamięci lub które były najciekawsze?

– Ciekawym projektem w którym uczestniczyłem było nurkowanie Jurka Błaszczyka na 231 m (pobił rekord Polski). Także nurkowanie z Bogusiem Ogrodnikiem przy Projekcie 9000 (Mount Everest 8848 m n.p.m. i -152 m w Dahab, przyp. red.). Zupełnie nowe doświadczenie instruktorskie zyskałem przy nurkowaniu w RPA, gdzie w bardzo praktyczny sposób podchodzono do nurków, którzy zbyt szybko zużywali powietrze – po prostu TYLKO oni kończyli nurkowanie, wynurzając się do pontonu który krążył w pobliżu. A miejsce nurkowe było oddalone od brzegu o jakieś 7-8 mil. Miejscowi przewodnicy zupełnie nie rozumieli naszego partnerskiego systemu.

Z dużym sentymentem wspominam prowadzone przez wiele lat obozy nad jeziorem Plusznym k. Olsztynka z poszukiwaniem i wydobywaniem szczątków samolotów. Może nie najciekawsze, ale  takie, które robiło wrażenie, było nurkowanie koło wyspy Vis w Chorwacji. Na głębokości 72 m jest tam zatopiona amerykańska superforteca B-17. To 4-silnikowy, potężny samolot, który został zestrzelony przez niemiecką obronę przeciwlotniczą na wysokości Mariboru w Słowenii. Zabrakło mu 1 km, by dolecieć do lotniska. Wylądował na wodzie i zatonął. Leży na dnie praktycznie nieuszkodzony.

Co daje instruktorowi największą satysfakcję?

– Największą satysfakcję dają kolejne osoby, które przejdą kurs podstawowy i z błyskiem w oku pytają po nurkowaniu: widziałeś tę rybę? widziałeś ten koral? W instruktorskiej robocie jest coś pociągającego i nie jest to poczucie władzy, jak sądzą niektórzy. To raczej świadomość wpływania na przyszłość innych. Kieruję się m.in. maksymą „Uczyć kogoś jest równoznaczne z podwójnym uczeniem siebie samego”.

Czy jest coś mistycznego w schodzeniu na głębokości większe niż 100 m?

– Głębokość 100 metrów przekraczałem kilkadziesiąt razy – patrzę na ten wynik dość chłodnym wzrokiem. Obserwując jednak studentów i ich emocje, przypominam sobie swoją pierwszą setkę. Jest  w tej głębokości coś niesłychanie emocjonującego i satysfakcjonującego jednocześnie. Coś dającego poczucie czy świadomość,  że coś się już „wie” o nurkowaniu. No i ten zapis w logbooku, na który koledzy popatrzą z uznaniem.

Czy instruktor ma zawsze chłodny umysł, czy czasami pozwala ponieść się emocjom?

– Emocje są związane z tym zawodem. Odczuwam je zarówno podczas kursu podstawowego przy pierwszych nurkowaniach kursantów na wodzie otwartej, jak i przy udziale lub organizacji technicznych nurkowań głębokich.

40 lat minęło, odkąd ukończył Pan pierwszy kurs nurkowy. Czy przez ten czas zmienił się też sprzęt do nurkowania?

– Przez 40 lat sprzęt bardzo szybko się zmieniał, od słynnych Kajmanów PR27, skafandrów Foka, poprzez samodzielnie konstruowane KWR, do profesjonalnego obecnie sprzętu. Ja od ponad 20 lat używam kultowego automatu firmy Scubapro – BA M25. Ciągle tego samego, regularnie serwisowanego i modernizowanego.

Czy ma Pan swoje ulubione miejsce nurkowe?

– Lubię nurkowania zdefiniowane w książce „Meandry dekompresji” jako 3×20. Tzn. 20°C, 20 m przejrzystości i nie dalej niż 20° od równika. Ale sprawia mi też przyjemność nurkowanie w Bałtyku czy w kamieniołomach niedaleko Wrocławia.

Napisał Pan książkę „Dotknąć Głębi”. Skąd pomysł, aby wydać własną książkę o nurkowaniu?

– Podręczniki do nauki nurkowania zostały już w większości napisane, więc mój rodzaj  pisania, reportaż czy felieton, w którym opowiadam o autentycznych nurkowaniach i konkretnych miejscach oraz podkreślam czego można oczekiwać podczas prowadzonych przeze mnie szkoleń, obejmuje garść wspomnień i relacje z określonych wydarzeń, których byłem naocznym świadkiem lub uczestnikiem. Pomyślałem, że tę autentyczną przygodę warto uwiecznić i może zachęcić kolejnych do  podwodnej przygody.

W „Dotknąć głębi” wiele jest cytatów ze znanych pisarzy. Znajdziemy tam odrobinę Mickiewicza, Tuwima, a nawet Homera. Skąd to zamiłowanie do poezji?

– Słowa Tuwima, Homera, Horacego czy innych chociaż z pozoru nie dotyczą nurkowania, czasami lepiej oddają emocje, atmosferę  albo „klimat” miejsca , akwenu, wyjazdu. Kilka słów którymi wzbogaciłem nasze odczucia np. podczas nurkowania na przesławnym Blue Hole w m Dahab w Egipcie:

”… Opadamy dość szybko na 75 m i dalej w dobrze znanym nam miejscu wzdłuż ‘koryta’ ciągnącego aż pod Archem pokonujemy kolejno 110m – już jesteśmy na ‘pełnym’ morzu – kolejne wypłaszczenie na 120m i półka na 130m. Czas mamy dobry, jeszcze 3 minuty na spojrzenie w górę na  piękny, monumentalny widok ponad 130-metrowej ściany  i w dół gdzie głębin czuć bezmiar…”

„Żadnych ścieżek! Cisza i otchłań bez dna!”
Wszak ty sam, wędrowcze, wybrałeś bezdroże!
Więc oko miej jasne i chłodne jak stal!
Bo będziesz zgubiony, gdy uwierzysz – w grozę”.

Friedrich Nietzsche 1882 r

…Opadamy jeszcze do granicy MOD i po osiągnięciu 145m zaczynamy wynurzenie. Musimy nie tylko wynurzyć się ale też przepłynąć dość spory kawałek w poziomie a czas, tak jak zużywany gaz, leci….”

Skąd pomysł na tytuł książki?

– Po lekturze moich tekstów tytuł zaproponowała Edyta Kamieniecka, nurek trymiksowy. „Dotknij głębi” – bo nie możemy jej poczuć, chyba że staniemy się kiedyś homo aquaticus i będziemy się czuli pod wodą tak samo, jak na powierzchni.

Pana nurkowe plany na najbliższą przyszłość?

– „Chwytaj dzień, bo przecież nikt się nie dowie, jaką nam przyszłość zgotują bogowie…” – te proste słowa Horacego chyba najlepiej obrazują tempo naszego życia i możliwości planowania. Można by powiedzieć: nic nowego. Kursy, szkolenia, warsztaty, wyjazdy, Polska, Mikronezja, Cypr, Malta, Chorwacja, Czarnogóra, Egipt… Ale czekam z nadzieją na kolejną podwodną przygodę.

 

Koniecznie obejrzyj: http://www.dotknacglebi.pl/

 

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Prosimy wpisz swój komentarz!
Prosimy podaj swoje imię tutaj.