Paweł Czekała i Kamil Rosiak: Projekt Pudło

0
173

Członkowie grupy The Analogs Paweł Czekała i Kamil Rosiak w ramach Projektu Pudło grają utwory z repertuaru zespołu w wersjach akustycznych, wykonując je w ośrodkach wychowawczych i zakładach karnych na terenie całego kraju. Właśnie ukazał się zapis tych występów w postaci płyty zatytułowanej po prostu „Projekt Pudło”. Okazuje się jednak, że formuła akustyczna nie dotyczy jedynie koncertów w tych specyficznych miejscach, a o szczegółach całości wyczerpująco opowiedział mi Paweł Czekała. 

 

 

MM: Co było pierwsze: pomysł grania akustycznych koncertów, czy to by grać je w zakładach karnych i ośrodkach wychowawczych?

PC: Grywaliśmy wcześniej koncerty w zakładach i ośrodkach wychowawczych i zawsze był z tym problem. Dużo sprzętu, brak możliwości nagłośnienia instrumentów w taki sposób, żeby perkusja nie zagłuszała wszystkiego, wyjące przesterowane gitary w betonowych świetlicach itp. Dlatego wspólnie z Kamilem postanowiliśmy spróbować grania akustycznego. Taka była kolejność.

MM: A wcześniej w pełnym składzie graliście już koncerty akustyczne?

PC: Nie, to był dla nas absolutny debiut. Ja nigdy wcześniej nie grałem na gitarze akustycznej. Musiałem nauczyć się od początku. Całe życie grałem tylko na przesterowanej gitarze, gdzie można sporo oszukiwać, nie trzeba dokładnie dociskać strun itp. Akustyczna gitara to dla mnie poważne wyzwanie. Zresztą Kamil też musiał odwalić kawał roboty żeby nasze piosenki przetransponować z wersji takich w jakich gra je The Analogs na takie w jakich gra je Projekt Pudło.

MM: Efekt jest jednak bardzo zgrabny, bo utwory brzmią surowo i trochę ‚ogniskowo’

PC: Taki był plan. Chcieliśmy żeby te piosenki nie były skomplikowane, żeby brzmiały tak, jak gra się na akustyku przy ognisku, a nie tak, jak robią to zazwyczaj zespoły, dodając skomplikowane aranże do wersji akustycznych swoich piosenek. Ważne jest dla nas, żeby przekazać tekst, a muzyka ma być tylko podkładem.

MM: Tutaj wszystko jest ładnie ułożone: od co najmniej dwojakiej w znaczeniu nazwy projektu po jego realizację, a więc granie w tych szczególnych miejscach. Sami dobieraliście te placówki, czy może to one się do Was zgłosiły?

PC: Przy wymyślaniu nazwy naszych akustycznych koncertów postanowiliśmy oprzeć się na pewnej grze słów. Pudło to w gwarze muzyków gitara akustyczna, a w potocznej mowie tak samo mówi się na więzienie. Projekt z kolei, to standardowa nazwa dla działalności muzycznej członków jakiegoś zespołu, którzy robią coś na boku. Jeśli chodzi o placówki, to kiedy zagraliśmy pierwszy pilotażowy koncert w ZK Nowogard i opis tej imprezy trafił na portal Służby Więziennej, to zaczęły się zgłaszać do nas kolejne placówki i w ten sposób zagraliśmy już w blisko 50 miejscach.

MM: Każdy utwór też odpowiednio zapowiadacie, niejako przytaczając przy tym historię The Analogs

PC: Teksty które piszę dotyczą samotności, wyobcowania, zagubienia, nieprzystosowania, przemocy i wykluczenia. Staramy się powiedzieć kilka słów o każdej z piosenek, którą gramy w secie, bo żadna z nich nie znalazła się tam przypadkowo. Wiele z nich jest mocno autobiograficzna. Sam trafiłem w swoim życiu dwukrotnie do więzienia i wiem, co czują ci, dla których gramy. Zawsze ostrzegamy że gramy same smutne piosenki, ale wierzymy, że wywołają refleksję albo pomogą słuchaczowi choćby w ten sposób, że pokażą mu, że nie tylko on zbłądził.

MM: Wszyscy wiemy, że „Strzelby z Brixton” to numer The Clash. Na tej płycie wydaje się on najostrzejszy tekstowo. Jednak przed jego wykonaniem nie ma tej zapowiedzi. Dlaczego?

PC: Szczerze mówiąc, nie ma jej dlatego, że nie nagrała się na żadnym koncercie w taki sposób, żeby można było ją przemiksować w studio, żeby nie różniła się jakościowo od reszty zapowiedzi. Zawsze mówimy, że The Clash to legenda punk rocka z końca lat 70-tych i że dla mojego pokolenia była to muzyka, która spełniała taką rolę, jaką spełnia dzisiaj np. hip-hop. Wyrażała nasze frustracje, lęki bunt itp.

MM: No właśnie – w pewnym momencie pytacie publiczność o wiek i okazuje się, że to ludzie bardzo młodzi, około dwudziestoletni. Myślisz, że wasz przekaz ubrany w taką formę muzyczną do nich trafił?

PC: Gramy w bardzo różnych placówkach. Czasami są to małolaci z młodzieżowego ośrodka wychowawczego, czasami dorośli ludzie w zakładzie karnym, czasami recydywiści po kilku odsiadkach, a czasami osoby osadzone na zamkniętych oddziałach sądowych w szpitalu psychiatrycznym. Czasami są to kobiety a czasami mężczyźni. Moje teksty są proste i opowiadają o realnych sprawach, o czymś, co spotyka każdego, komu nie wiedzie się w życiu. Często opisują drogę, która wiedzie nas w złą stronę, której kres jest za kratami. Zdarza się że dorośli ludzie z wytatuowanymi twarzami i bliznami na całym ciele ronią łzę, kiedy śpiewamy „Co warte jest życie, gdy nie znasz miłości”. Ta forma muzyczna sprawdza się dużo bardziej, bo jest strawna dla każdego. Nie każdy lubi punk rock. Kiedy gramy normalne koncerty w klubach, czy na festiwalach, to gramy dla naszej publiczności, która wie, co i jak gramy. Akustyczne występy dla więźniów, to najlepsza forma przekazania im tego, co mamy do powiedzenia o życiu, bo każdy niezależnie od indywidualnego gustu jest w stanie nas wysłuchać.

MM: Wśród coverów jest także „Folsom Prison Blues” Johnny’ego Casha (z wiadomych powodów) oraz „Ballada o Okrzei” – skąd ten utwór w waszym repertuarze?

PC: Ta piosenka znalazła się na najnowszej jak do tej pory płycie The Analogs, zatytułowanej „Wilk”,  ze względu na fakt, że obecna polityka historyczna zakłamuje fakty. Zapomina się o prawdziwych bohaterach, a zamiast nich promuje się ludzi, którzy działali przeciwko niemu. Rząd stara się sfałszować historię i milczy się o tym, że to właśnie socjaliści tacy jak Stefan Okrzeja wywalczyli niepodległość Polski, podczas gdy prawica była zajęta współpracą z zaborcami, a później okupantem i ocenianiem, kto może być Polakiem, a kto nie. Do akustycznego setu piosenka trafiła ze względu na to, że jest w niej bardzo mocno uwypuklony motyw więzienia.

MM: Zamierzacie grać takie akustyczne koncerty również w klubach?

PC: Początkowo nie planowaliśmy, ale zmieniliśmy zdanie. Ze względu na fakt, że nasze więzienne koncerty są niedostępne dla publiczności z zewnątrz, zaczęto wywierać na nas presję. Ludzie chcą posłuchać naszego akustycznego grania na żywo, a my uznaliśmy, że jesteśmy im to winni, bo finansujemy nasze granie w zakładach karnych z pieniędzy, które dają nam ludzie kupując koszulki i płyty projektu. Nie możemy im odpisywać w mailach, które do nas wysyłają, pytając, kiedy będą mogli nas zobaczyć i posłuchać w klubie, że mamy ich gdzieś. Dlatego od września do połowy listopada zagramy trasę podczas której połowa setu będzie składać się z piosenek w wersjach akustycznych, a druga połowa w normalnych punk rockowych.

MM: Myślicie już o nowej płycie z premierowym materiałem, czy po „Wilku” jest jeszcze za wcześnie?

PC: W przyszłym roku The Analogs obchodzi swoje 25 lecie i pewnie wytwórnie z którymi współpracujemy będą chciały wydać jakieś ‘bestki’, więc mimo tego że powoli robimy już nowe piosenki (dwie z nich: „Ahoy Marynarzu” i „Krzycząc Z Całych Sił” nagraliśmy w wersjach akustycznych i są dostępne na naszym kanale na You Tube), to na pewno nie wydamy premierowej płyty wcześniej niż w 2021 roku. Dodatkowo z naszą wytwórnią Oldschool Records wspólnie z wytwórnią Jimmy Jazz Records, w której wydawaliśmy płyty przez pierwsze 15 lat, nadrabiamy zaległości i wznawiamy wszystkie nasze płyty z tamtego okresu na winylach, więc nie chcemy robić dodatkowego zamieszania. Być może nagramy kilka coverów zespołów, które są dla nas ważne i wydamy na nasze 25-lecie limitowany album tak jak na 10-lecie wydaliśmy „Talent Zero” ale jeszcze nic nie jest przesądzone.

Rozmawiał: Maciej Majewski

WARTO POSŁUCHAĆ: https://www.youtube.com/watch?v=ZL9gj3A1PI4

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Prosimy wpisz swój komentarz!
Prosimy podaj swoje imię tutaj.