Pan czy Pani sportowiec? Przemysław Czylok o równouprawnieniu

0
225

Sport tylko dla prawdziwych mężczyzn? Czy takie twierdzenie ma jeszcze rację bytu? Wydaje się, że mamy równoprawnie w sporcie, nie ulegamy stereotypom, obiegowym opiniom. Może zderzymy to przeświadczenie z bezpłciową statystką?

 

 

Komu bardziej się chce?

Badania dotyczące motywacji sportowych przeprowadzone przez doktor Alicje Gorący, Małgorzatę Opacińską w 2015 r., zawarte w opracowaniu Wymiary motywacji osiągnięć siatkarek i siatkarzy trenujących w klubie Sparta Grodzisk Mazowiecki wykazały, iż siatkarki były bardziej nastawione na realizację celów osobistych, w tym również sportowych, z kolei siatkarze – skoncentrowani na zwyciężaniu. Motywacja do współzawodniczenia oraz gotowości do ciężkiej pracy oscylowała na podobnym poziomie. Wspomniane badania potwierdzają, że różnice odnoszące się do działania poznawczego i motywacji są złudne i należy je rozpatrywać w kontekście indywidualnym, a nie międzypłciowym. Skoro nie ma różnic, to czy widać to w badaniach?

Jak ukazuje raport Dziewczęta i kobiety w sporcie (Maria Popielawska, Aleksandra Gołdys, doktor Renata Włoch) z 2015 r. w Polsce aktywnych było 21,5% mężczyzn i 16% kobiet. Różnica między płciami jest jeszcze bardziej wyraźna w badaniu przeprowadzonym na dzieciach i młodzieży: aktywnych jest 28,6% chłopców i jedynie 15,3% dziewcząt. Przekonanie (rodziców, trenów, rówieśników), że dziewczyny powinny uprawiać „kobiecie sporty”, prowadzi do obniżenia postrzegania własnych kompetencji. Różnica więc jest, tylko skąd wynika?

Presja społeczna

W 2015 r. rządowa fundacja Sports England przygotowała kampanię społeczną This girl can, mającą na celu ukazanie kobiet o „normalnych kształtach” uprawiających sport. Akcja ta była podyktowana chęcią walki z kompleksami Brytyjek. Sens tego działania wyjaśniła Jennie Price, prezeska Sports England: Zanim zaczęliśmy kampanię, bardzo uważnie słuchaliśmytego, co mają do powiedzenia kobiety o tym, dlaczego uważają, że sport nie jest dla nich. Część oczywiście przyznała, że chodzi o czas i o koszty. Ale najczęstszą odpowiedzią było jednak, że boją się negatywnej oceny – że mają za duży rozmiar, nie są fit i nie są odpowiednio wysportowane. Kto powoduje ową presję i utrwala stereotypy?

Komu sprzyjają media?

Według raportu Gender in televised sports autorstwa Michaela Messnera i Cheryl Cooky, sporządzanego na Uniwersytecie Południowej Kalifornii w 2009 r., mężczyźni stanowili aż 99,5% ogółu komentatorów w stacji KNBC Sports News, w SportsCenter wartość ta sięgała 89%. Podczas Igrzysk Olimpijskich w Londynie w 2012 r. kobiety stanowiły tylko 15% dziennikarzy i fotoreporterów akredytowanych przy imprezie. Zatem czwarta władza dokłada swoją cegiełkę, ale na dom trzeba więcej materiału.

Ryba psuje się od głowy

Z danych prezentowanych w raporcie Bariery równouprawnienia płci (doktor Renata Włoch i studencki zespół badawczy) wynika, że w 2014 r. kobiety stanowiły jedynie 6% członków zarządów polskich związków sportowych reprezentujących letnie dyscypliny olimpijskie. Na 26 związków w zarządach 16 z nich nie znalazła się ani jedna kobieta. Wspomniany raport ukazuje również, że w polskich związkach sportowych w 2013 r. najniższy odsetek kobiet był zatrudniony na stanowiskach instruktorskich (zaledwie 11,2%), drugie miejsce przypadło dla zawodu trenera (12%), najwięcej kobiet zajmowało stanowiska sędziowskie (16,6%).

Jak podaje EIGE (Europejski Instytut ds. Równości Kobiet i Mężczyzn), na podstawie danych z 7 państw członkowskich UE szacuje się, że tylko 20–30% wszystkich trenerów sportowych w Europie to kobiety. Dodatkowo w latach 2012–2014 zatrudnienie kobiet w sporcie spadło, podczas gdy zatrudnienie mężczyzn wzrosło. Faktycznie taką rybę serwują tylko w mocno podejrzanych tawernach.

Efekt finalny

Jesse Owens, czarnoskóry amerykański lekkoatleta, wielokrotny rekordzista świata, nie był co prawda kobietą (w odróżnieniu od „Kopernik”), jednak scena z filmu Race, opartego na jego biografii, dobitnie ukazuje nierówność wśród sportowców. Główny bohater na przyjęcie będące hołdem dla czterokrotnego mistrza olimpijskiego, jego samego, zmuszony był wchodzić tylnym wejściem, przeznaczonym dla personelu. Segregacja rasowa czy płciowa w żaden sposób nie jest uzasadniona sportowo ani tym bardziej w wymiarze czysto ludzkim.

Ponoć „każda podróż rozpoczyna się od pierwszego kroku”. Trzeba zacząć od własnego podwórka, choćby grając z moją siedmioletnią córką w piłkę nożną i tańcząc jej układy chorograficzne. Na marginesie, kopnięcia wychodzą jej lepiej niż mi licznie kroków. Później iść coraz wyżej, poprzez szkoły, rozwiązania systemowe by dziewczynki przełamały hegemonię chłopków w sporcie.

Tekst: Przemysław Czylok

 

 

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Prosimy wpisz swój komentarz!
Prosimy podaj swoje imię tutaj.