Oni nie zostali w domu… i nie żałują!

0
219

Mowa o krakowskim społeczniku, podróżniku i trenerze językowym, Dawidzie Łasucie oraz jego licznej rodzinie, z którą od 2 września przebywa w ciągłej podróży. Bułgaria, Turcja, Egipt, a w najbliższych planach Albania – tak wygląda szlak pandemicznych wojaży przebojowej rodziny z Krakowa. Przekraczanie granic, przeloty samolotem, życie bez maseczek, ograniczeń i #zostanwdomu. Jak to możliwe? Przeczytajcie sami!

 

 

Na przestrzeni lat w Krakowie wypracowałeś sobie wiele: stabilną pracę w Twoim centrum językowym i grono oddanych przyjaciół. Stałeś się cenioną i lokalnie rozpoznawalną marką. Czy trudno było to wszystko porzucić i wyruszyć w nieznane?

Szybko zmieniająca się rzeczywistość wymaga elastyczności działania. Już w marcu 2020, wracając do Polski z Cypru nieszczęsnym „lotem do domu”, podjąłem decyzję o przeniesieniu pracy do sieci. I, pomimo początkowych oporów, udało mi się ten plan zrealizować w jeden dzień. Jako ekstrawertyk i społecznik z duszą południowca od zawsze byłem negatywnie nastawiony do spotkań online. Dziś, po roku pracy zdalnej, nie wyobrażam sobie innej metody. Moje zajęcie to moja pasja i nigdy nie narzekałem na brak chętnych na moje kursy językowe, ale wspomniane przed chwilą cechy sprawiły, że właśnie w sieci odniosłem spektakularny sukces. Od zawsze kochałem podróżować, więc „wybywaliśmy” z Polski na 3-4 miesiące w roku. Dzięki możliwości pracy online mogliśmy zamienić nasze życie w niekończącą się podróż. Ludzie mają różne marzenia. Często o dwóch mieszkaniach czy trzech samochodach. Natomiast ja chcę jak najpełniej wykorzystać życie, a zwłaszcza szybko przemijającą młodość. I tak robię. Przyjaciele i rodzina rozumieją i szanują naszą decyzję. A część z nich dołącza do nas w miarę możliwości.

I jeszcze jedno sprostowanie: nie wyruszyliśmy w nieznane. W Bułgarii, Turcji i Egipcie byłem wcześniej kilkakrotnie i doskonale wiedziałem, na co się piszę. Mam ogromne doświadczenie w organizacji podróży, potrafię negocjować, znam języki obce, szybko reaguję w sytuacjach kryzysowych i jestem odporny na stres. To wszystko sprawia, że podróżowanie z dzieciakami, nawet w pandemii, nie stanowi dla nas najmniejszego problemu.

Jakimi kryteriami kierowałeś się przy wyborze miejsca zamieszkania?

Z Polski wyjechaliśmy „po coś”. Decyzja o wyjeździe na dłuższy okres była podyktowana m.in. aktualną sytuacją z covid. Kochamy nasz kraj, ale chcieliśmy coś zmienić. A jeśli zmienić, to na lepsze. Kryteria są stałe, całkiem wyśrubowane i pozostaną niezmienne. Po pierwsze, brak ograniczeń i normalne życie dla moich bliskich. Brak maseczek (przynajmniej na zewnątrz), działająca gastronomia i atrakcje turystyczne. Po drugie, możliwość swobodnego przemieszczania się. Po trzecie, „Value for money” – jeśli idzie o koszty i standard życia. I wreszcie po czwarte, miejsca z przyjemną temperaturą, ale bez tłumów i bez upału. Bułgaria od września do połowy listopada, zimowa Riwiera Turecka i Egipt do początku maja te standardy spełniają.

Jesteś zatem koronasceptykiem?

Absolutnie nie! Od początku traktowałem to zagrożenie poważnie. Jestem osobą wrażliwą społecznie i smuci mnie, gdy komuś dzieje się krzywda. Natomiast zamykanie wszystkiego i ograniczanie podstawowych praw i wolności całych społeczeństw to, w mojej ocenie, wylewanie dziecka z kąpielą. Jestem za przestrzeganiem podstawowych zasad higieny i unikaniem dużych skupisk ludzkich. Natomiast #zostanwdomu powoduje ogromne straty ekonomiczne i prowadzi do ogromu innych patologii. Począwszy od przemocy domowej, poprzez zaniedbania w leczeniu innych schorzeń, na problemach psychicznych kończąc. Siedząc w domu tracimy odporność. Siedząc w domu stajemy się aspołeczni. Siedząc w domu jesteśmy żywym trupem. Koronawirus pośrednio odebrał mi dziadka. Ale wiem, że takie jest życie i trzeba iść dalej. Ja i moi bliscy również przechorowaliśmy po wizycie w Stambule w styczniu tego roku. Wybierając się w podróż, byłem na to przygotowany i zdawałem sobie z tego sprawę, że prędzej czy później będzie musiało to nastąpić. Na szczęście przebieg choroby, podobnie jak w większości przypadków, był bardzo łagodny.

W trakcie ostatnich 8 miesięcy mieszkaliście w Bułgarii, Turcji i Egipcie. Które z tych miejsc najbardziej przypadło Wam do gustu?

W Bułgarii najlepiej rozumieliśmy się z ludźmi. Ponadto wybrzeże Morza Czarnego to jeden z naszych ulubionych deptaków. Potrafiliśmy przedreptać do 40 km dziennie. Promenady, ścieżki i chodniki komponują się tam w całość, co umożliwia takie wyprawy. Turcja zachwyciła różnorodnością i bogatą ofertą „domestic flights”. Pomimo pandemii, żyjąc w Antalyi, bez problemu mogliśmy wyskoczyć na kilka dni do Stambułu czy na weekend do Izmiru. Turcja powala doskonałą kuchnią i dbałością o szczegóły. Egipt dał nam lato zimą i luksusowe życie praktycznie na każdą kieszeń. Jednak, choć czuliśmy się tam nieźle, to nie do końca jest to nasza bajka. Każde z tych miejsc dało nam schronienie przed pandemicznym szaleństwem i doskonałe warunki do pracy zdalnej. Nie mogę powiedzieć, że miały mniejsze obostrzenia niż np. Polska, ponieważ nie odczuliśmy ich wcale. Dla przykładu – lockdowny weekendowe w Turcji, zakaz przemieszczania się czy godzina policyjna – nigdy nie obowiązywały i nie obowiązują osób ze statusem turysty.

Plany na najbliższą przyszłość?

Mniej pracować – w tym tygodniu rozpoczynam zasłużony urlop. W końcu znajdę czas, by poprowadzić kilka spotkań motywacyjnych online i telemostów. Przeprowadzka do Albanii. To będzie nasz pierwszy raz w tym miejscu, dlatego czujemy motyle w brzuchu i głód odkrywania. Bycie szczęśliwym i spokojnym, czas z żoną i dzieciakami. Lato w Polsce. Kilka szkoleń weekendowych dla moich słuchaczy i może jakiś wieczór podróżniczy. Jednym słowem – jak zawsze będzie się działo. Jeśli mogę dodać kilka słów od siebie, to cieszę się niezmiernie, że Europa, w tym Polska, wracają do względnej normalności. Wszystkim czytelnikom życzę spokoju wewnętrznego i wielu wyjątkowych podróży. Niekoniecznie w wysokim sezonie.

Serdecznie dziękuję za rozmowę i w imieniu redakcji życzę powodzenia w realizacji kolejnych pozytywnie zakręconych planów… 

Rozmawiała Ilona Adamska

Dawid Łasut – społecznik, podróżnik, trener językowy i publicysta. Właściciel CJR „Efektywny rosyjski”. Organizator dziesiątków happeningów i spotkań krajoznawczych w Krakowie. Znany z akcji 2500 Tulipanów dla Krakowianek oraz corocznego Balu Dyplomacji Wschodniej. Współautor Alei Muralowej ku czci Żołnierzy Wyklętych na Azorach, od lat związany z fundacjami „Nie dzieli nas wiek” oraz „Możesz na mnie liczyć”. Poprowadził wiele wydarzeń charytatywnych w Małopolsce oraz finał WOŚP w cypryjskiej Larnace. Namiętny podróżnik i nałogowy palacz. Prywatnie szczęśliwy mąż oraz autor trójki wspaniałych maluchów. Aktywny w sieci – https://www.facebook.com/dawidlasut

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Prosimy wpisz swój komentarz!
Prosimy podaj swoje imię tutaj.