Nienawidzę Walentynek!

5
1260

I Dnia Kobiet też nie. Od zawsze.

Zaczęło się w szkole, gdy zamiast cieszyć się drobiazgiem od ukochanej osoby,  czułam presję zdobycia jak największej ilości serduszek. Z czasem, gdy nabierałam rozumu i chęć imponowania koleżankom przestała być na liście moich priorytetów, męczące zaczęły być nachalne reklamy, które zapewniały, że aby mieć idealny związek należy właśnie 14 lutego obdarować ukochanego jakimś prezentem. Co roku widzę jak wielu ludzi daje się na tę propagandę nabierać. Mężczyźni, chcąc nie chcąc, w te dwa dni w roku stają karnie w kolejkach przed kwiaciarniami, by kupić swoim kobietom wiązkę tulipanów, róż czy innego kwiecia. Z szaleństwem w oczach próbują znaleźć wolny stolik w najpopularniejszych w mieście restauracjach. Albo pędzą do jubilera i pytają zmęczoną sprzedawczynię, czy wybrane naprędce kolczyki spodobają się Jego kobiecie.

Czy jest coś złego w tym, że chce się z kimś bliskim spędzić dzień inaczej niż zwykle? Czy jest w tym coś złego, że szuka się idealnego prezentu dla swojego partnera? Oczywiście, że nie!

Każda okazja jest dobra, by ukochanej osobie sprawić przyjemność. Jednak jeśli Twoja dbałość o związek ogranicza się wyłącznie do dni wyznaczonych przez kalendarz i skomercjalizowaną kulturę zachodnią, to nie łudź się, że jakikolwiek prezent wręczony tego dnia sprawi, że twój związek będzie udany.

Intymności i zaangażowania nie buduje się kilka razy w roku. To praca na wszystkie pozostałe dni. Jeśli dbasz o swoją kobietę przez cały rok, to doskonale wiesz, co sprawi jej przyjemność. Nie potrzebujesz listy idealnych prezentów stworzonych przez obcą osobę. I wiesz też, że tak naprawdę nie co, ale jak wręczasz, ma największe znaczenie.

Oglądaliście film „If Only”? Film jak film, ale jest tam jedna mistrzowska scena wręczania bransoletki. Bransoletki z zawieszkami. Zawieszkami wybranymi przez tego mężczyznę tylko dla tej jednej kobiety. Nie widzieliście? Zobaczcie!

A wiecie, co jest jeszcze fajniejsze? Wypracowanie swoich własnych rytuałów. Może umówicie się ze swoją ukochaną, że Walentynki spędzicie tydzień później niż wszyscy?

A może Waszym wspólnym prezentem będzie pełna namiętności noc, w czasie której zrealizujecie jakąś skrywaną do tej pory fantazję?

Jak myślicie? To dobry pomysł?

Sapere Aude

5 KOMENTARZE

  1. Nie kręcą mnie walentynkowe szaleństwa .. nie kręcą mnie żadne sztuczności, a już szczególnie, .. kiedy muszę, bo inni też muszą i wypada i tak jest i cały ten schajs, ale … jest to też okazja, aby przełamać nieśmiałość, aby pokazać, że coś czujemy, że myślimy, że chcemy … i jeżeli poczynimy to w sposób naturalny spontaniczny mając jednocześnie pasję z czynienia innej osobie przyjemność, to wszystko jest i wybaczone i chciane i tak powinno być.. PS Kochajmy się, uśmiechajmy się … mówmy czasami sobie zwykłe Dzień Dobry, .. dając uśmiech i odrobinę Słońca 🙂 drugiej sobie 🙂

  2. Dokładnie! Sprawiajmy sobie nawzajem przyjemności, dbajmy o drugą osobę i pokazujmy że zależy nam na niej. Oby tylko te działania były skierowane na ukochaną a nie ma pokaz. Im więcej intymnych zdjęć na Facebooku tym mniej intymości w związku.

  3. Sapere Aude

    Dzisiejszy artykuł o niebo lepszy niż ostatni 🙂

    „(…) jeśli Twoja dbałość o związek ogranicza się wyłącznie do dni wyznaczonych przez kalendarz i skomercjalizowaną kulturę zachodnią, to nie łudź się, że jakikolwiek prezent wręczony tego dnia sprawi, że twój związek będzie udany.”
    >>> Takie ujęcie sprawy przeczy mojemu doświadczeniu. Autorka pragnie wyrazić dezaprobatę dla tego rodzaju postępowania (owczy pęd?), co jestem w stanie zrozumieć, natomiast bajer Walentynek do robienia różnych egzotycznych wygibasów, w ten właśnie dzień, polega na tym, że TO DZIAŁA! Mało tego – wiele razy widziałem, że waćpanna czy inny kawaler oczekują pewnych zachowań, przeprowadzonych zgodnie ze sprawdzoną procedurą. Złośliwcy od biologii ewolucyjnej powiedzieliby krótko: schedules of mating 🙂
    Meritum: jeśli powyższe działa i jest powszechnie praktykowane, to stwierdzenia autorki jest logicznie niepoprawne. Jest dokładnie odwrotnie – to niezrobienie niczego szczególnego w ten dzień może skutkować nieprzyjemnościami, za to zrobienie – w najgorszym razie pozostaje neutralne, a w najlepszym jest in plus.
    Powyższe stosuje się do większości, nie do wszystkich.

    „Intymności i zaangażowania nie buduje się kilka razy w roku. To praca na wszystkie pozostałe dni.”
    >>> To zdanie jest nielogiczne. Gdyby napisać – Intymności i zaangażowania nie buduje się JEDYNIE kilka razy w roku. To RÓWNIEŻ praca na //// pozostałe dni. – miałoby sens?

    „Może umówicie się ze swoją ukochaną, że Walentynki spędzicie tydzień później niż wszyscy?”
    Bardzo podoba mi się takie podejście do sprawy. Polecam je nie tylko w kwestii Walentynek, ale nawet spraw tak prozaicznych jak niejeżdżenei do roboty na dziewiątą 🙂

    PS: Treść artykułu nijak potwierdza jego tytuł… Mam wrażenie, że autorkę stać na więcje niż oklepany clickbait 🙂
    https://en.wikipedia.org/wiki/Clickbait

  4. Arku, dziękuję za Twój wnikliwy komentarz 🙂

    Napisałeś: „waćpanna czy inny kawaler oczekują pewnych zachowań” – oczywiście, że ludzie oczekują od innych różnego rodzaju zachowań. Inna sprawą jest, czy to czego oczekują jest dobre dla ich relacji, a jeszcze czym innym dlaczego oczekują. Jeśli zakup czegoś z czerwonym serduszkiem właśnie w ten jeden dzień ma być miarą zaangażowania to marnie widzę taki związek.

    „jeśli powyższe działa i jest powszechnie praktykowane” – no właśnie mam wątpliwości czy działa. Odnoszę wrażenie, że bardzo wiele osób uważa, że jeśli w Walentynki zrobiło coś (najczęściej wydało kasę) to ma z głowy troskę o drugą osobę do następnego święta. Chcę zwrócić uwagę na to by nie wpaść właśnie w taką pułapkę.
    No i uwielbiam prywatne rytuały 🙂

    „>>> To zdanie jest nielogiczne. Gdyby napisać – Intymności i zaangażowania nie buduje się JEDYNIE kilka razy w roku. To RÓWNIEŻ praca na //// pozostałe dni. – miałoby sens?”
    O tak! Zapamiętam 🙂

    „Treść artykułu nijak potwierdza jego tytuł… Mam wrażenie, że autorkę stać na więcje niż oklepany clickbait”
    Nie mam pewności czy powinnam podziękować, czy strzelić focha 😉

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Prosimy wpisz swój komentarz!
Prosimy podaj swoje imię tutaj.