MOLE: Nie spoczywamy na laurach…

0
192

Śląski zespół MOLE zadebiutował niedawno ep-ką „Pierwsze symptomy”. Muzyka grupy osadzona w indie rocku z domieszkami popu, wyróżnia się formułą piosenkową i ciekawymi tekstami. O dotychczasowej działalności zespołu opowiedział basista grupy i jeden z jej założycieli – Grzegorz Bednarski.

 

 

MM: MOLE już istnieją jakiś czas. Jak to się wszystko zaczęło?

GB: Od Wielkiego Wybuchu, ale odstawiając żarty na bok:  zaczęło się to prozaicznie – od zamieszczonych przeze mnie ogłoszeń. Na pierwsze ogłoszenie odpowiedział Marcin Skipiała – nasz gitarzysta, a potem dzięki drugiemu ogłoszeniu poznałem Michała Jackowskiego – naszego wokalistę. W ten sposób powstał podstawowy trzon zespołu. Trochę dłużej sprawa miała się z perkusistami. Ostatecznie na przełomie lutego i marca tego roku „za garami” zasiadła w naszym zespole młodziutka dziewczyna – Natalia Krząkała.

MM: A w którym to było roku, kiedy uformował się skład?

GB: Z Marcinem pierwszy raz spotkałem się gdzieś po wakacjach , chyba we wrześniu 2017 roku. Miałem już wtedy załatwioną  salkę w Katowicach w pobliżu Wydziału Radia i Telewizji Uniwersytetu Śląskiego i tam zaczęliśmy robić pierwsze próby. Z kolei Michała poznałem miesiąc później, w październiku tego samego roku na próbie innego zespołu w Rudzie Śląskiej. W trójkę udało nam się spotkać na początku listopada, więc przyjmujmy, że listopad 2017 roku to początek działalności zespołu MOLE.  Tak jak wspominałem, nasz skład też ewoluował i mam tu na myśli przede wszystkim obsadę na stanowisku perkusisty.  Po kilku zmianach znajomy Marcina zaproponował nam perkusistkę. Natalię zaprosiliśmy na próbę na przełomie lutego i marca 2019 roku. I ten moment uznajemy za ostateczne uformowanie się zespołu.

MM: I w tym składzie opracowaliście materiał na ep-kę, czy coś powstało wcześniej?

GB: Materiał przygotowaliśmy już wcześniej, zanim Natalia się u nas pojawiła, ale jej zaangażowanie i sumienność spowodowały, że w bardzo krótkim czasie opanowała materiał z planowanej ep-ki, jak i części materiału, który gramy na koncertach. W studio trzy z czterech utworów są nagrane z udziałem  Natalii, a jeden utwór z naszym byłym perkusistą – Sebastianem Stecykiem.

MM: Wnioskuję zatem, że materiału macie więcej. Czemu zatem wyszła jedynie epka?

GB: Oj, zdecydowanie dużo więcej mamy tego materiału. Utworów mamy na ponad godzinę koncertowego grania, a jeszcze na próbach nie potrafimy usiedzieć w miejscu, bo co chwile się coś nowego tworzy, więc tego materiału nam ciągle przybywa. Ale wracając do ep-ki  pt. „Pierwsze symptomy”, uznaliśmy, że na tamtą chwilę był to najlepszy moment, aby zarejestrować pewien okres w działalności zespołu. Nie chcieliśmy wydawać samego singla, tylko coś więcej, ale jednak niepełnego. Na tym etapie forma ep-ki z zamieszczonymi czterema utworami, była czymś idealnym dla nas. Oczywiście też w grę wchodził  czynnik czasowy. Płytę chcieliśmy wydać w tym roku, Natalia pojawiła się z początkiem marca, a studio nagrań zaplanowane mieliśmy na okres kwiecień-maj , więc pole manewru było już mocno ograniczone. Dlatego pojawiła się ep-ka.

MM: Słuchając zawartości muzycznej „Pierwszych symptomów”, mam wrażenie, że to krzyżówka Coldplay i Dawida Podsiadło. Czym się kierowaliście muzycznie w poszczególnych utworach?

GB: O widzisz, różne są zdania. Ty nas połączyłeś z Coldplay i Dawidem Podsiadło, ktoś inny z kolei uważa, że to klimat włoskiej lub francuskiej muzyki filmowej i disco z lat 60-tych i 70-tych. Słyszeliśmy także głosy, że jest tu folk. Zdania są różne i to chyba nas wyróżnia, że nie łatwo się dajemy zaszufladkować. Nie braliśmy na celownik ani Coldplay czy Dawida, choć bardzo szanujemy tych wykonawców. Mamy swoją drogę, a te cztery utwory z ep-ki pokazują, że indie pop/alternatywny pop z którym się utożsamiamy jest pojemniejszy muzycznie, niż obaj wymienieni przez Ciebie wykonawcy. W naszym przypadku dźwięki, które pojawiają się w poszczególnych utworach. to coś, co wychodzi z nas zupełnie naturalnie. Bez zbędnych przemyśleń pozwalamy dać ponieść się wibracjom, które zaczynają w nas buzować w momencie, gdy chwytamy za swoje instrumenty. Ciężko mówić, czym konkretnie kierowaliśmy w danym utworze, wiedząc ze każdy z nas z osobna ma tysiące inspiracji nie tylko muzycznych. Dla przykładu utwór „Senny film” powstał w 100% z improwizacji. Rozpoczynaliśmy od jammowania w klimatach chilliout i reggae, a w pewnym momencie przyśpieszyliśmy. Finalnie utwór poszedł w innym kierunku, niż zaczynaliśmy.

MM: A czy inspirowaliście się w takim razie jakimiś innymi artystami przy komponowaniu?

GB: Na pewno chcieliśmy, aby „Parzysty” wyróżniał się klimatem. Jest to taka mieszanka walczyka, folku i muzyki filmowej z lat 60/70-tych. Takim zabiegiem stylizującym było umieszczenie chórków w końcowej części tego utworu, które nadają odpowiedni klimat. Jeśli miałbym się doszukiwać się klimatów, to nawiązałbym tu do „Wspomnienia” Czesława Niemena lub niektórych kompozycji francuskiej grupy Air. „Jasny” powstał przez połączenie trzech pomysłów, więc trudno mi powiedzieć, który z nas czym się inspirował. Klimatem nawiązuje do gitarowego grania końca lat 90-tych. Ktoś może się doszukać tu echa zespołu Keane. „Liść klonowy” to jeden z pierwszych utworów. Powstawał „korespondencyjnie”, bo pomysły przesyłane były drogą mailową , by w pełni zaaranżować go już na próbie. Tu klimatu samej kompozycji doszukiwałbym się we wpływach Tom’a Rosenthala i Thoma York’a.

MM: Jest ep-ka, a czy możemy spodziewać się pełnej płyty?

GB: Już nazwa naszej debiutanckiej ep-ki „Pierwsze symptomy” sugeruje, że jest to dopiero początek czegoś więcej. EP-ka jest takim swoistym przetarciem szlaku, pokazaniem  pewnych możliwości zespołu.  Oczywiście naturalnym procesem jest dla nas nagranie pełnego longplaya. Na koncertach gramy ponad godzinny set, więc wydawałoby się, że materiał już jest, ale – tak jak wspominałem – ciągle coś nowego się u nas tworzy, więc na pewno będziemy też musieli dokonać wyboru , co chcemy umieścić na płycie.

MM: Planujecie koncerty?

GB: Tak. Jesteśmy  po rozmowach z kilkoma klubami, więc planujemy, by od lutego/marca powrócimy do koncertowania.

MM: A czy będzie zrealizowany klip do któregoś z utworów?

GB: Grudzień i styczeń poświęciliśmy na działania promocyjne zespołu. Dlatego już w najbliższy czwartek , 16 stycznia , odbędzie premiera  koncertowego teledysku do utworu pt. „Jasny”. W grudniu nakręciliśmy video live sesję, podczas której zarejestrowaliśmy na żywo całą debiutancką ep-kę. Prawdopodobnie na przełomie stycznia i lutego pojawi się w sieci cały zarejestrowany jej obraz.  No i przygotowujemy się do wydania trzeciego oficjalnego teledysku do utworu „Liść klonowy”. Nie spoczywamy na laurach.

Rozmawiał: Maciej Majewski

WARTO POSŁUCHAĆ: https://www.youtube.com/watch?v=1bhbdruaZ1U&feature=youtu.be

                                                                                                                                  

 

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Prosimy wpisz swój komentarz!
Prosimy podaj swoje imię tutaj.