Łukasz Zimończyk: W muzyce znajduję ukojenie

0
113

Utwory, które piszę, są raczej pełne nostalgii, dramatów, lekkich uciech. Kocham dźwięk pianina, fortepianu – to na mnie bardzo działa – zwierza się Ilonie Adamskiej, redaktor naczelnej W MĘSKIM KRĘGU Łukasz Zimończyk, uczestnik programu X Factor.

 

 

Ilona Adamska: Skąd zamiłowanie do muzyki? Od zawsze wiedziałeś, że chcesz występować na scenie?

Łukasz Zimończyk: Muzyka, zawsze była obecna w moim rodzinnym domu. Zawsze nam towarzyszyła przy śniadaniu, obiedzie, kolacji. Zawsze coś brzękało. Dlatego też ją pokochałem, nie lubiłem ciszy. Muzyka do tej pory jest ze mną zarówno w szczęśliwych chwilach, jak i tych smutnych. Zawsze znajduję w niej ukojenie. Scenę tak na prawdę poznałem w szkole. Bardzo mnie interesowało aktorstwo. Brałem udział praktycznie we wszystkich akademiach i konkursach recytatorskich. Aż
w końcu odważyłem się zaśpiewać na zakończenie roku szkolnego w 6 klasie. Pamiętam śpiewałem piosenkę zespołu Farba „Chcę tu zostać”. Jak się okazało, wyszło to całkiem dobrze (śmiech),
a nauczyciele wysyłali mnie na różne festiwale, konkursy. Pokochałem scenę i od tamtej pory niezmiennie traktuję ją jak drugi dom.

Czym dla Ciebie jest muzyka? Masz jej własną definicję?

Oprócz sceny i występów, pracuję. Lubię swoją pracę. Ale oczywiście dzielę te dni na te dobre i złe. Czasem mam ochotę wszystko rzucić i gdzieś wyjechać daleko. Nie przejmować się, przestać cały czas walczyć o swoje, tylko wyluzować. Tak, napadają mnie takie dni, jak każdego, nawet największego biznesmena ze szklakiem sukcesów. I właśnie wtedy przychodzi czas, kiedy słucham i odpływam, marzę, nabieram siły, uśmiecham się. Znowu mi się chce! Chce mi się iść do pracy, działać, odkrywać, szukać. Dokładnie nie umiem zdefiniować muzyki, ale wiem jedno – potrafi być lekiem na całe zło.

Jak wspominasz udział w programie X Factor? I czy uważasz, że tego typu programy faktycznie otwierają drogę do kariery?

X factor – piękna historia, starannie dobrana, by wyglądała jeszcze piękniej w TV. Nie żałuję w żadnym wypadku udziału w tym programie, bo poznałem fantastycznych ludzi, muzyków. Zagrałem wspaniałe koncerty w całej Polsce. W programie poznałem mnóstwo osobowości, uczyłem się też od nich. Ja miałem 16 lat, więc nie miałem jeszcze tak wyrobionego swojego poczucia wartości. Naiwnie też patrzyłem na zapewnienia osób z produkcji, że „będziemy współpracować, pamiętać, pomagać”. Nie ma tego. Jest edycja, później kolejna i zapomina się. Są nowi ludzie do pokazania. Ale mimo wszystko to była piękna przygoda i nigdy jej nie zapomnę. Czy otwierają drzwi do kariery? Tak. Dawid Podsiadło, Michał Szpak, Mateusz Ziółko, Lemon, Monika Urlik, Ralph Kamiński, Monika Brodka, Justyna Steczkowska i wiele wiele innych artystów właśnie zostało zauważonych dzięki tego typu programom. Co jest genialne!

Co dał Ci ten program?

Myślę, że otworzył mi oczy, że jeśli czegoś bardzo chcemy, to możemy zrobić wszystko. Pokazał mi, jak to wszystko wygląda, że koncert to nie jest tylko wyjście na scenę i zaśpiewanie. To praca ogromnej liczby ludzi, którzy składają się na sukces przedsięwzięcia. Dał mi siłę do działania. Dał możliwość koncertowania na największych scenach w Polsce wraz z poznawaniem cudownych ludzi, którzy też kochają jak ja muzykę. Mogę tak wymieniać i wymieniać, jedno wiem: gdybym miał się cofnąć w czasie i wybrać, czy iść czy nie iść do programu, odpowiedź byłaby prosta: IDĘ!

Lubisz wywiady? Lubisz mówić o sobie?

Trudno mówi się o sobie, ale potrafię opowiadać o swoich pasjach, troskach o muzyce. Tego nie wolno się bać i warto się dzielić z tym, a nuż ktoś zaczerpnie z tego jakąś inspirację i będziemy tą jedną cegiełką składającą się na sukces tej osoby? Ważne, żeby mówić z serca i tyle. Lubię wywiady i mądre pytania.

Kiedy debiutancka płyta?

Nie obiecuję, że płyta, ale piosenka się tworzy. Płyta prawie napisana… Zobaczymy!

W jakich muzycznych klimatach odnajdujesz się najlepiej?

Tak na prawdę nie wiem, w jakich klimatach czuję się najlepiej, bo lubię tak różne rodzaje muzyczne, że nie potrafię tego zdefiniować dokładnie. Jednak płyta i utwory, które piszę, są raczej pełne nostalgii, dramatów, lekkich uciech. Kocham dźwięk pianina, fortepianu – to na mnie bardzo działa. Tak, to będzie chyba ten klimat, ale w jakim tempie zagrane, nie wiem. Byle by miało sens.

Jak oceniasz polski rynek, jeśli chodzi o branżę muzyczną? Czy bez tzw. kontaktów i pleców można w ogóle osiągnąć sukces?

Trudno mi się wypowiadać o branży muzycznej, bo nie poznałem jej tak bardzo. Ale przeżyłem rozczarowanie z jedną z topowych wytwórni w Polsce. Cała moja praca została zagarnięta dla nich, moje teksty zostały gdzieś w tym wielkim ****. Ale czas, kiedy chodziłem załamany po tej stracie, minął i teraz wiem, że to była najlepsza decyzja. Nie chciałem zrobić taniej płyty, z tanim bitem, byle by tylko poszła sprzedaż. Nie chciałem udawać, że tego nie czuję. Okazało się, że nie mogę. Byłem produktem dopiero w fabryce i to oni ustalali, jak mam wyglądać, śpiewać, rozmawiać. Chcieli dać mi nowe funkcje jak w robocie kuchennym. Wiedziałem, że nie mogę na to pozwolić, więc zrezygnowałem, co na pewno niosło za sobą szerokie konsekwencje. Nie bałem się ich, wiedziałem, że zrobiłem dobrze i teraz też to wiem. Czasem wydaje mi się, że „kontakty i plecy” to jest tylko wytłumaczenie dla tych, którzy nie osiągnęli wymarzonego celu. Bo może nie spodziewali się, że kosztuje to tyle wysiłku, pracy, łez. Zresztą doskonale wiesz, o czym mówię, sama musiałaś przejść ogromną i ciężką drogę, by być w tym miejscu, w którym jesteś. Zdarza się, że się słyszy: „Tata aktor załatwił córce rolę w filmie. Wielkie mi halo, sam bym tak zrobił. Dla córki, syna, babci, dziadka, taty, mamy”. Trzeba zrozumieć, że te osoby i tak zostaną poddane weryfikacji publicznej, a ta jest największym jurorem naszej pracy.

Masz jakieś muzyczne autorytety? Kim się inspirujesz?

Mam, i to wielu. Co roku dochodzą kolejni. Ale uwielbiam Josha Grobana, Adele, Lady Gaga, Michaela Buble, Queen, Korteza, Organka, Monikę Brodkę, Ralpha Kamińskiego. Jest ich naprawdę wielu, każdy daje mi inne emocje, swoimi płytami i tym wszystkim się inspiruje. Nie osobą, lecz ich muzyką i odniesieniem się do niej.

Plany muzyczne na rok 2019?

To będzie pracowity rok. Pracuję już teraz w studiu nad swoim materiałem. Załatwiam wszystko sam, nie mam menedżera. To chyba mi daje największą wolność w działaniu. Już w kwietniu ukaże się mój kawałek.

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Prosimy wpisz swój komentarz!
Prosimy podaj swoje imię tutaj.