Dominik Pajewski: Chcieliśmy zrobić w jaśniejszych kolorach cały album

0
208
SONY DSC

3 lata po wydaniu debiutanckiej płyty „Eksploatowani”, stołeczna grupa Gorgonzolla powróciła z drugim, mocniejszym krążkiem, zatytułowanym „Konsumpcja”. W międzyczasie w zespole doszło do roszad personalnych, a o szczegółach opowiedział mi wokalista grupy, Dominik Pajewski.

 

 

MM: Od wydania „Eksploatowanych” minęły 3 lata. W zespole zaszły zmiany, dołączyła Kinga Adamczak. To było powodem wydania „Konsumpcji” dopiero teraz?

DP: Tak, zmiany personalne mocno nas wstrzymywały i myślę, że gdyby nie zmiany w składzie, „Konsumpcja” wyszłaby rok wcześniej. Kinga Grądzka doszła do wniosku, że potrzebuje zmiany i szuka czegoś innego w muzyce, a Michał Hakenberg-Koter, po wielu latach grania w ogromnej ilości zespołów, doszedł do wniosku, że to koniec jego muzycznej drogi. Nasze drogi rozeszły się w pokojowej atmosferze, nadal mamy ze sobą kontakt, a Kinga i Michał wpadają na nasze koncerty w Warszawie.

MM: Te zmiany jakoś wpłynęły na zawartość „Konsumpcji”?

DP: Niespecjalnie, numerów miało być 12 i jest 12. Tekstowo tylko trochę się zmieniło i część tekstów Kingi pozostała niezmienionych. Niektóre modyfikowaliśmy z Kingą Adamczak, by bardziej odpowiadały naszej wspólnej wizji. Linia basu zmieniała się, jednak słychać tam kilka pomysłów Michała.

MM: Płyta jest dużo mocniejsza od „Eksploatowanych”. Takie było założenie odgórne?

DP: Założenie było takie, by zrobić inny album niż „Eksploatowani”. Według nas „Konsumpcja” jest dojrzalszą wersją zespołu, jednak nie zatracamy tego, co pokazaliśmy na debiucie. Nadal teksty są po polsku, nadal chcemy poruszać ważne tematy. A to, że wyszło mocniej, to jakoś naturalnie z nas wychodziło. Nie było absolutnie czegoś w stylu: ‚No dobra, teraz robimy mocniej, niż poprzednio’.

MM: Mocniej też ‘growlujesz’…

DP: Bo bardziej się tego nauczyłem (śmiech). Nauczyłem się panować nad swoim głosem, rzuciłem palenie, zmieniłem dietę, może to przez to (śmiech).

MM: Na płycie gościnnie udzielił się Zenek Kutapasa, natomiast w utworze tytułowym mam wrażenie, że słyszę też Glacę.

DP: Zenek to postać, która dla Gorgonzolli jest bardzo ważna. Gdy po debiucie trafiliśmy do jego audycji („Masarnia u Zenka” w Radiu Kampus – przyp. MM), dużo ludzi nas poznało. Potem Zenek pojawił się na naszym koncercie na Woodstocku w 2016 roku, wziął nas na trasę z Kabanosem i nasza znajomość się zacieśniła. Niedawno też graliśmy dwa wspólne koncerty. Numer „Ludzie Idealni” od początku nam przypominał Kabanosa, także obecność Zenka była konieczna. Co do Glacy, to nie ma go na naszej płycie, a inspiracja Sweet Noise z pewnością była mniejsza, niż przy debiucie.

MM: To kto w takim razie deklamuje ten manifest takim trochę zmodyfikowanym głosem w „Konsumpcji”?

DP: Mówisz o ‚Zarabiasz, wydajesz, śpisz i wstajesz?’ To ja i nie – nie ma tam żadnej magii w studiu nagraniowym. Zmodulowałem tak głos i tyle. W tym numerze śpiewa tylko Kinga i ja

MM: A gdzie nagrywaliście, z kim i kiedy?

DP: Perkusja została zarejestrowana w naszej nieistniejącej sali prób, zaś wokale i gitary, w domowym studiu u Andrzeja Szugiero – tak jak przy debiucie. Mix i mastering to praca Stam Studio z Wrocławia.

MM: Przyjęliście jakieś szersze założenia odnośnie tej płyty, czy miała się jedynie odróżniać od debiutu?

DP: Miała odróżniać się od debiutu na kilku płaszczyznach. Chcielilśmy zrobić w jaśniejszych kolorach cały album, co widać w książeczce i na okładce. Piosenki staraliśmy się rozwijać pod kątem instrumentalnym, ale też zrobić tak, by teksty nie były aż tak ciężkie. Nie idziemy absolutnie w stronę comedy rocka, ale chcieliśmy trochę pobawić się słowem i konwencją.

MM: Planujecie jeszcze jakieś klipy poza „Konsumpcją” i „Czołgami”?

DP: Kończymy rejestrowanie ujęć do numeru „Zagubieni”. Ja bym chciał zobrazować jeszcze dwa kawałki – „W knajpie na dnie piekła” oraz „Dziękujemy i przepraszamy”. Czy się uda? Zobaczymy w 2020 roku, jak czas nam na to pozwoli

MM: A koncerty? Jest możliwość, byście pojechali w trasę?

DP: Na 2020 rok mamy zaplanowane już 6 koncertów i nie są to już w większości supportowe rzeczy. Trzeba iść na swoje, tym bardziej, że zrobiło się zapotrzebowanie na nasze koncerty w różnych miastach. Zauważyliśmy to na ostatnich wydarzeniach, gdzie pojawiali się ludzie z Białegostoku, bo nie gramy u nich, więc najbliżej było im na ten koncert. Białystok odwiedzimy w 2020, a na jesień 2020 chcę zrobić nam mniejszą trase, ale całkowicie naszą. Wiadomo, że nie będzie tam sold-outów jak u Nocnego Kochanka na przykład, jednak są ludzie, którzy czekają na nasze koncerty i nie może być tak, że oni jadą za nami.

Rozmawiał: Maciej Majewski

WARTO POSŁUCHAĆ:

 

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Prosimy wpisz swój komentarz!
Prosimy podaj swoje imię tutaj.