Dildo Baggins: Z DB chciałem robić wszystko inaczej niż dotychczas

0
174

Pod pseudonimem i maską Dildo Bagginsa kryje się Bartosz „Administratorr” Marmol, który znany jest na rodzimym rynku muzyki alternatywnej z takich zespołów jak: Administratorr, Administratorr Electro, Lesław i Administratorr. Pandemia niejako sprawiła, że powołał do życia nowy projekt o tej nico tajemniczej, acz zabawnej nazwie. Do tej pory pojawiły się dwa single do utworów „Bezglutenowy” oraz „Będziemy się razem bać”, okraszone teledyskami, które zwiastują nadchodzący album DB. Nam autor opowiedział o tym, jak wyobraża sobie działalność pod tym szyldem i co chcę za jego sprawą przekazać.

 

 

MM: „Dildo Baggins to tajemniczy artysta w masce, który twierdzi, że jest artystą skończonym gdyż urodził się 04.11.2020, a zmarł 14.12.2029r.” – ten przedział czasowy zakłada odgórny termin funkcjonalności tego projektu?

BM: Dildo Baggins jest artystą skończonym. Miałem już dość niepewności, która towarzyszy wszelkiej działalność artystycznej. Dlatego też przekornie postanowił „zagrać” z przyszłością w tryb dokonany. Dlatego też DB już na samym początku dokładnie zna datę i godzinę, dlatego też nie będzie tracił czasu, którego ma tak mało.

MM: I przez ten czas zdąży się zrealizować artystycznie?

BM: Zobaczymy jaki DB ma apetyt, ale zakładam, że każdy dzień przypomina mu o tym, iż czasu na realizacje mu ubywa. To ciekawe doświadczenie, kiedy znasz datę i godzinę w świecie, w którym „tu i teraz” króluje w każdej dziedzinie rzeczywistości. To zmienia zasady gry. Często łapię się na tym, iż tak reklamowane „tu i teraz” praktycznie nie istnieje. Nawet kiedy popatrzysz na zegarek, aby doznać chwili, to sekundnik jest już gdzie indziej. Dlatego też DB próbował będzie szukać tego, co jest tak naprawdę ważne i mniej ulotne niż „teraz”.

MM: Już sama nazwa projektu budzi dość zabawne skojarzenia? Powstała jako gra słów, czy jesteś fanem trylogii Tolkiena?

BM: Jeśli chodzi o Tolkiena, to ubóstwiam. Jednak DB symbolizuje to, co w sferze lirycznej kocham najbardziej, czyli wieloznaczność. Po pewnym czasie uważam też, że Dildo Baggins to pewnego rodzaju kwintesencja mojej osobowości. Ten projekt jest wbrew pozoru bezkompromisowy. Pomimo tego, że muzyka jest z zasady akustyczna i „uboga” pod względem aranżacyjnym, to wszystko, co dzieje się wokół Bagginsa, dzieje się na jego zasadach, które nie do końca odpowiadają standardom rynkowym – co bardzo mi się podoba. Już pierwszego dnia po premierze „Bezglutenowego” kilka radiostacji definitywnie skreśliło Dilda ze względu na nazwę, ale to nie wywarło na nim żadnego znaczenia.

MM: W tym utworze zdaje drwisz ze zdrowych produktów jak mleko sojowe, czy właśnie produktów pozbawionych glutenu?

BM: Nie chodziło mi o drwienie z tego nazwijmy to „trendu żywieniowego”, ale raczej uchwycenie tego, co on dla mnie dziś symbolizuje. A mianowicie: życie w wielkim mieście, modę, korporacyjną samotność, pozorną dorosłość. Chciałem zaznaczyć, iż tego typu „nowoczesne” życie jest czegoś wyraźnie pozbawione, nie jest naturalne. To chyba nie jest nowością, bo cała kultura i cywilizacja jest według mnie w opozycji do stanu natury, ale chyba nigdy jeszcze tak bardzo styl życia w społeczeństwie nie był, aż tak pośredni pod względem komunikacji, tzn. życie społeczne i kontakty społeczne stają się naturalnie bezosobowe. Zabawne i znamienne zarazem jest to, że ludzie z reguły nie są uczuleni gluten w ogóle, ale na ten sztuczny i skażony jego rodzaj, który obecny jest w większości produktów. Podobnie jest z wieloma problemami naszego dzisiejszego świata, które występowały wcześniej, ale dopiero dzisiaj nie tolerujemy ich ze względu na skażone i nienaturalne ich postaci.

MM: Pandemia też pewnie wpłynęła na to, co stworzyłeś w ramach tego projektu?

BM: Pandemia dała życie Dildo Bagginsa. Śmiało mogę powiedzieć, iż nie byłoby tej muzyki, gdyby nie ten straszny i inny, niż do tej pory czas. To ze względu na ograniczone możliwości kontaktu, stworzyłem muzykę z myślą o odegraniu jej po prostu na gitarze i tego ducha chciałem utrzymać przy aranżacji utworów. Dlatego też powstała bardzo intymna i prosta forma wyrazu.

Wysłałeś Dzisiaj o 18:14

MM: I znów tworzyłeś głównie w nocy?

BM: W tym przypadku w 100% były pory dzienne. Długie, dziwne dni, kiedy powróciłem do regularnego i z pozoru nudnego rytmu, w którym nie było pośpiechu, korków, ludzi, „targetów” i „deadlineów”. Nie wiem dlaczego, ale czułem się tak jak na dwa miesiące przed maturą, kiedy nie było już lekcji, gdy wieloletni rytm mojego dotychczasowego życia umilkł, a każdy dzień wydawał się być identyczny. Z perspektywy czasu na pewno uznam, iż ten okres był wyjątkowym momentem mojego życia.

MM: O tym chyba traktuje chyba utwór „Pierdolę, nie wstaję”?

BM: To będzie następny singiel – tak więc jeśli ten wywiad wyjdzie w kwietniu to możemy ten wątek „ciągnąć”.

MM: Myślę, że wywiad pojawi się wcześniej. Mówisz, że płyta jest już skończona. Czemu zatem wydajesz ją dopiero w czerwcu?

BM: Z DB chciałem robić wszystko inaczej niż dotychczas. Dlatego też przed wydaniem płyty chciałem zaprezentować kilka singli i teledysków. Na samym początku nie wiedziałem też, czy uzbiera się materiał na całą płytę. Więc to wszystko dzieje się w czasie rzeczywistym, gdyż płyta została skończona w lutym. To również zupełnie coś nowego dla mnie, gdyż zazwyczaj kończyłem materiał, a potem zajmowałem się wydawnictwem. Przy Dildo Bagginsie wszystkie single, to świeżutkie i jeszcze „ciepłe bułeczki”.

MM: O kolejnym singlu już wspomniałeś. Będzie do niego teledysk?

BM: Tak, jesteśmy w trakcie realizacji. Nie będzie to grzeczny kawałek, ani radiowa melodia. Tym bardziej jestem ciekaw reakcji na niego.

Rozmawiał: Maciej Majewski

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Prosimy wpisz swój komentarz!
Prosimy podaj swoje imię tutaj.