Citroen C-Elysee 1.6 VTI EAT6 Shine – za drogi

0
946

Sedan Citroena przeszedł niedawno małą modernizację. Przy tej okazji do gamy dołączyła wersja z automatyczną, 6-stopniową skrzynią biegów. Czy warto zainteresować się takim autem?

 

Odpowiedź na to pytanie jest o tyle trudna, że sedan Citroena należy do tak zwanego segmentu aut nisko-budżetowych. Powinien oferować sporo miejsca opakowane w umiarkowanie atrakcyjne nadwozie, a na pokładzie powinniśmy znaleźć w miarę nowoczesną technologię, a to wszystko powinno kosztować znacznie mniej niż samochody popularne. Jednak prezentowana wersja Shine kosztuje ponad 60 000 zł, a to już naprawdę sporo jak za tego typu auto.

W elegancko prezentującym się lakierze, z aluminiowymi felgami, ze światłami LED do jazdy dziennej ten Citroen na pierwszy rzut oka wygląda całkiem atrakcyjnie.Trudno doszukać się z zewnątrz jakiś rażących wad poza niewyszukaną stylistyką czy lekko zachwianymi proporcjami. W pierwszej chwili, nawet po zajęciu miejsca za kierownicą, wszystko wygląda bardzo przyzwoicie. Nie doszukacie się tutaj wysublimowanych stylistycznie elementów, techno-gadżetów, czy materiałów wysokiej jakości. Ale też nie będzie was nic bardzo raziło. Jest zwyczajnie.

Drobnostki, które drażnią

Są rzeczy, na które od razu zwraca się uwagę np. wyświetlacz na środkowej konsoli – jest zbyt nisko umieszczony i aby na niego spojrzeć, na zbyt długo musimy odrywać wzrok od tego co się dzieje przed przednią szybą, po jakimś czasie trudno nie zauważyć wystających spod deski rozdzielczej kabli, można się do tego przyzwyczaić, ale tak się zastanawiam, po co?

Zdecydowanie brakuje osiowej regulacji kierownicy. W takich drobiazgach czuć, że to samochód nisko-budżetowy. Ilość miejsca jest zadowalająca, jedynie wysokie osoby nie będą miały zbyt dużo miejscem nad głową na tylnych miejscach. Fotele są wygodne, ale z trzymaniem na boku mogłoby być lepiej. W bagażniku zmieścimy ponad 500 l, tylko że sam otwór załadunkowy jest wąski, wystające zawiasy przeszkadzają, a wykończenie przestrzeni na bagaże trudno nazwać wykończeniem kiedy zajrzymy pod matę czy pod półkę za tylną kanapę…

Silnik

Pod maską tego Citroena pracuje silnik 1.6 o mocy 115 KM, w połączeniu z automatyczną skrzynią biegów ma gwarantować przyspieszenie od 0 do 100 km/h w 10,8 s i prędkość maksymalną 188 km/h. Rzeczywiście jest dość dynamiczny, jednak kiedy motor kręcimy na wysokie obroty, we wnętrzu robi się za głośno, to kolejny element programu oszczędnościowego w tym aucie. To raczej propozycja dla osób, które z pedałem gazu obchodzą się bardzo delikatnie. Wtedy skrzynia biegów działa dość płynnie a i spalanie jest bliskie temu które podaje producent. Podczas testu przy bardzo spokojnej jeździe udało mi się osiągnąć średnie spalanie na poziomie 8,5 l/100 km, producent podaje 7,3. Kiedy przestajemy się skupiać na delikatnym traktowaniu gazu spalanie osiąga 9-10 l/100 km, a to już sporo.

Sam automat działa przeciętnie, czasami zachowuje się nieprzewidywalnie, niepotrzebnie redukuje, albo za długo zwleka z wrzuceniem wyższego przełożenia. W czasie tygodniowego testu zdarzyło mi się to dwa, może trzy razy. Układ kierowniczy jest dość neutralny, trudno doszukać się w nim jakiś konkretnych wad, dużo bardziej przeszkadza dość miękko zestrojone zawieszenie. Przy spokojnej jeździe to nie przeszkadza, ale każde szybsze pokonanie zakrętu przypomina nam, że lepiej zwolnić i się nie denerwować. Dopiero jak załadujemy do bagażnika kilkadziesiąt kilogramów, a z tyłu usiądą dwie osoby, zawieszenie się usztywnia i troszkę lepiej sobie radzi w zakrętach. Za to jego miękkość docenimy na wszelkich nierównościach, nawet większe dziury są całkiem komfortowo niwelowane, o ile dzieje się to na prostej. W zakrętach, przy poprzecznych nierównościach, tył auta potrafi niespodziewanie uciec.

Podsumowanie

Podsumowując, C-Elysee ma swoje zalety, ale przy tej cenie Citroen powinien dopracować kilka szczegółów. Tym bardziej że w tym samym salonie znajdziemy model C4, który oferuje o wiele lepsze wykończenie a w podstawowej wersji kosztuje nieco mniej, za niewiele więcej można mieć Kie Cee’d SW, w salonach Fiata znajdziecie model Tipo. Citroen kusi dużym ekranem z nawigacją i kamerą cofania, aluminiowymi felgami czy sporym bagażnikiem. Dla mnie to nie są najważniejsze elementy, można bez tego żyć i za te same pieniądze mieć lepiej wykończone auto z pełnowartościowym układem jezdnym.

 

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Prosimy wpisz swój komentarz!
Prosimy podaj swoje imię tutaj.