Budowanie zdrowych relacji… Monika Patkowska radzi

0
304

Coraz częściej słyszę o tym, ze zdrowa relacja to taka, gdzie nie ma miejsca na egoizm. 

 

 

Moi Drodzy, nic bardziej mylnego! Należy tu jeszcze zaznaczyć, iż egoizm sam w sobie owszem jest pojęciem negatywnym. Natomiast zdrowy egoizm to nic innego, jak wyznaczenie granic względem naszej cierpliwości.

Media, szkoła, później praca i ogólnie pojęte normy społeczne wmawiają nam wersję, gdzie należy poświęcać się w imię miłości niczym główny bohater opowieści epoki romantyzmu.

A ja Ci powiem, że to cierpienie to emocjonalny masochizm i nie ma w nim nic pięknego. Nawet śmierć choć rozrywa serce na kawałki w chwilach tęsknoty, potrafi w rezultacie przynieść dygresje nad ulotnością życia. W efekcie zazwyczaj zaczynamy doceniać to co przynosi nam każdy dzień.

Jeśli tkwisz w relacji, gdzie drugi człowiek Cię rani, a na myśl o tym, że można żyć też spokojniej czujesz, że normalność trąci stagnacją, to prawdopodobnie w Tobie tkwi większy problem niż w człowieku, który nie docenia Twoich starań.

Co wtedy? Przede wszystkim należy ustalić, czy ta druga osoba wogole chce budować z Tobą związek, relacje,dom rodzinę etc.? Nie jest ważnym jak to nazwiesz, bowiem liczy się cel.

Dla dwojga ludzi słowa kocham Cię mogą oznaczać zupełnie coś innego. Dla Ciebie bowiem dla przykładu może, to oznaczać będę z Tobą w zdrowiu i w chorobie, a dla drugiej strony może to oznaczać będę z Tobą na dobre, bo na złe to już niekoniecznie…

Kardynalny błąd, który popełnia większość z nas, to przypisywanie drugiemu człowiekowi na etapie poznawania, cech których wcale może nie posiadać. Następnie skoro tego człowieka już tak wyidealizowałeś to teraz starasz się za wszelką cenę dotrzymać mu kroku więc zabiegasz o względy tej osoby. Pojawia się nadzieja, heroiczna walka, frustracja, a na końcu z zasady rozczarowanie i poczucie że zostało się wykorzystanym. Tylko kto tak naprawdę Cię oszukał jeśli nie Ty sam i schematy, które nosisz w swojej podświadomości?

Ten temat sięga dużo głębiej niż Ci się zdaje bowiem prawdopodobnie już w dzieciństwie nauczyłeś się uciekać w świat fantazji choćby względem opiekunów/ rodziców. Tak bardzo ważnym autorytetem byli dla Ciebie, że wpoiłeś sobie błędne kody podświadomości, gdzie o miłość należy walczyć inaczej nie jest się jej wartym. Mało tego być może z jakiegoś powodu stworzyłeś mit na przykład tata mieszkał gdzie indziej lub często wyjeżdżał za pracą więc, aby mniej bolała rozłąka Twoja psychika chcąc się bronić stworzyła mit o rodzicu jako super bohaterze. Do super bohatera uwagi niczym do idola ciężko się przepchnąć wśród innych szarych ludzi dlatego Ty wiesz już jak działać, by zaimponować, by pokazać jak bardzo jesteś dzielny i opiekuńczy…

Niestety każdy kij ma dwa końce i w dorosłym życiu zaczynasz tych samych narzędzi używać próbując wejść w związek, a nieraz tylko przyjaźń, ale rezultat pozostaje ten sam…

Rozczarowujesz się, ponieważ super bohaterowie nie ranią, a jednak. Tylko wracając do sedna sprawy, to Ty sam zastawiłeś na siebie sidła a później w nie wpadłeś i czekasz na ratunek ze strony super bohatera, który nie istnieje!

To Ty masz być dla siebie największym oparciem. To Tobie należy się z Twojej strony po pierwsze miłość, szacunek i troska. Inni są tak samo ważni jak Ty tylko, że w końcowym rozliczeniu każdy człowiek zaopiekuje się sam sobą, a Ty rozmienisz się na drobne i zostaniesz z niczym!

Dopóki nie ułożysz sobie na nowo schematu działania i nie uznasz, że zdrowy egoizm jest lepszy od „Cierpień młodego Wertera”, dotąd będziesz cierpiał na samotność i poczucie krzywdy, choć Twój największy przyjaciel wita Cię co rano w lustrze…

Tekst: Monika Patkowska, life coach, trener   

Więcej na: http://patkowskaprojekty.pl/

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Prosimy wpisz swój komentarz!
Prosimy podaj swoje imię tutaj.