Antykoncepcja po męsku. Wazektomia, czyli…

1
113

Gdy myślimy o antykoncepcji, w pierwsze kolejności do głowy przychodzą tabletki, prezerwatywy czy wkładki domaciczne. Kiedy jednak ktoś wspomni hasło „wazektomia”, wielu mężczyzn ma ochotę uciec w siną dal. Czy rzeczywiście jest się czego bać? Zapytaliśmy lekarza, na czym tak naprawdę ten zabieg polega i jakie ma skutki.

 

Wazektomia, czyli…

Wazektomia polega na przeprowadzeniu mikrochirurgicznego zabiegu, w ramach którego lekarz przecina i „podwiązuje” nasieniowody. – Nie zawsze konieczny jest skalpel, bo obecnie możliwe jest wykonanie takiej procedury za pomocą zaledwie jednego bądź dwóch nakłuć. Niezależnie od tego dla komfortu pacjenta zabieg odbywa się w znieczuleniu miejscowym, dzięki czemu jest praktycznie bezbolesny. Całość trwa od kilkunastu minut do pół godziny, a szpital można opuścić jeszcze tego samego dnia – tłumaczy dr Piotr Dzigowski, urolog ze Szpitala Medicover w Warszawie. Po zabiegu przez pewien czas (zwykle przez około tydzień) należy powstrzymać się od współżycia. Warto mieć na uwadze także to, że nawet przez kilka miesięcy po wazektomii w nasieniowodach mogą pozostawać plemniki, dlatego w tym czasie chcąc uniknąć zapłodnienia należy jeszcze stosować inne metody antykoncepcji. Sperma jest całkowicie pozbawiona plemników po około 20 ejakulacjach, a dla potwierdzenia tego wykonuje się morfologię nasienia.  

Męska alternatywa?

Jaką motywację mają panowie, którzy poddają się wazektomii? Efektem tego zabiegu jest to, że w męskiej spermie nie ma plemników (są one nadal produkowane przez jądra, ale wchłaniane przez organizm), więc mężczyzna nie może począć dziecka. Najkrócej można by więc po prostu powiedzieć, że na wazektomię decydują się te osoby, które nie chcą mieć potomstwa i to z różnych względów. – Część zgłaszających się do nas pacjentów po prostu satysfakcjonuje aktualna liczba dzieci i nie chcą jej powiększać. W takim przypadku wazektomię para traktuje po prostu jako skuteczną formę antykoncepcji, dzięki której nie ma już konieczności stosowania innych metod, na przykład antykoncepcji hormonalnej  – mówi dr Piotr Dzigowski ze Szpitala Medicover. – Pewną grupę do zabiegu motywują jednak zupełnie inne czynniki. Przykładowo zajście w ciążę może być zagrożeniem dla zdrowia bądź życia partnerki ze względu na poważne schorzenia, z którymi się zmaga – dodaje.

Strach ma wielkie oczy

Skąd więc strach przed wazektomią? Jak przyznają lekarze, wielu mężczyzn myli ją ze sterylizacją. – Warto podkreślić, że wazektomia nie prowadzi do trwałej bezpłodności. Nawet wiele lat po jej wykonaniu istnieje możliwość odtworzenia ciągłości nasieniowodów – mówi dr Piotr Dzigowski ze Szpitala Medicover. Zdarzają się sytuacje, w których jest to niewykonalne, dlatego na wszelki wypadek przed zabiegiem można oddać nasienie do banku spermy.

Eksperci uspokajają również, że wazektomia nie powoduje obniżenia popędu seksualnego ani problemów z erekcją. W żaden sposób nie wpływa też na produkcję męskich hormonów, a więc panowie nie muszą obawiać się tego, że przykładowo będą mieli inny tembr głosu albo że stracą zarost. Sama sperma po zabiegu nie zmienia swoich właściwości wizualnych czy zapachowych – jest po prostu pozbawiona plemników.

1 KOMENTARZ

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Prosimy wpisz swój komentarz!
Prosimy podaj swoje imię tutaj.